Brzuch Paryża, czyli jak się nie dać zjeść. Poradnik podróżnika.

11 lutego 2012, 22:51 | Miejsca Podróże Poradnik podróżnika | 2
Brzuch Paryża, czyli jak się nie dać zjeść. Poradnik podróżnika.

Tym razem zabieram Was do „brzucha Paryża”. Cieszące się kiepską reputacją, nieistniejące już Les Halles były niegdyś miejscem, do którego o świcie ściągali znużeni całonocną zabawą paryżanie, by zjeść zawiesistą, gorącą, stawiającą na nogi zupę cebulową. W tym samym czasie otwierano pierwsze stoiska ogromnego targu, gdzie można było dostać mięso, ryby, warzywa i owoce. Istniały od 1183 roku, a wyburzono je ostatecznie w 1971 roku, by wznieść w tym miejscu ogromne Les Forum Des Halles, ze sklepami, barami, biblioteką, kinem i basenem.

Dlaczego tuaj?
Choć prawie wszystkie opisy paryskich hoteli zaczynają się od słów „prawdziwe serce Paryża”, to właśnie tu, w pierwszej dzielnicy zaczyna się moja kolejna paryska przygoda. Tym razem podróżuję z moją najstarszą córką – to prezent z okazji jej 12 urodzin. Przemierzam więc po raz kolejny żelazny szlak paryskich atrakcji, by pokazać je mojej dwunastolatce. Miejsce zamieszkania wybieram rozważnie. Mamy stąd kilka kroków do Centre Pompidou, Musée du Louvre, Cathédrale Notre Dame i Hôtel de Ville, gdzie właśnie ma miejsce fantastyczna wystawa. Kto może niech pędzi na „Sempé, A Bit of Paris”. Czynna do 31 marca, wstęp bezpłatny.

No i bezpośredni dojazd do Porte Maillot, co nie jest bez znaczenia, gdy trzeba o świcie stawić się na autobus dowożący pasażerów na lotnisko w Beauvais.
To miejsce tłoczne, głośnie, w dodatku obecnie część naziemna jest w trakcie modernizacji, czemu towarzyszy łomot pneumatycznych młotów prujących bez litości betonowe konstrukcje.
Czy zatem warto wogóle zaznaczyć to miejsce w swoim turystycznym planie? Tak!
To właśnie w pobliżu Hal, w cieniu ogromnego Église Saint-Eustache wynajmuję maleńkie mieszkanko. Na cichej Rue du Jour wciąż bez trudu można odnaleźć ślady historii, a w pobliżu, na wyciągnięcie ręki mam zagłębie niezwykłych miejsc.

Nocleg w Paryżu – hotel czy mieszkanie?
Są w Paryżu hotele luksusowe, ale jeśli dysponujecie niewielkim budżetem, zdecydowanie polecam mieszkanie. Należy przy tym pamiętać o kilku ważnych, typowych dla Paryża aspektach. Większość budynków mieszkalnych jest wiekowa, co ma swój niezaprzeczalny urok, ale i sporo wad. Korytarze są wąskie, często brak w nich windy, a jeśli została dobudowana, mieści się w niej max. 2 osoby lub większa walizka… Instalacje kanalizacyjne są zawodne, toaleta na klatce schodowej jest wciąż na porządku dziennym. Ściany w budynkach są cienkie, więc łomot zniecierpliwionego sąsiada nie należy do rzadkości.
Nocleg w granicach 50 euro za noc w hotelu często oznacza dość obskurny, dawno nieodnawiany pokój na poddaszu (bez windy), z prysznicem na żetony na parterze przy recepcji i wspólną toaletą na korytarzu. Nie jest to może koniec świata, kilka takich doświadczeń za sobą mam. Szczególnie dobrze wspominam skromny hotel w sercu Montmartre, z zeszłorocznej mojej podróży. Wieczorne pogawędki z prowadzącą hotelik parą Hindusów do dziś wspominam z uśmiechem. Za podobne pieniądze można znaleźć maleńkie, odnowione, dobrze wyposażone studio, z kuchnią i łazienką w ścisłym centrum. Polecam stronę Homelidays.

Miejsca, które polecam.
Rue du Jour – znajdziecie tu niewielkie, eleganckie butiki z odzieżą dla dzieci i dorosłych, ale najciekawsza wydaje się niezwykła pasmanteria http://www.ladroguerie.com/. Nawet jeśli nie interesują Was robótki ręczne, zajrzyjcie do niej koniecznie. Obtłuczone nieco kafelki na ścianie i solidne haki, na których wiszą obecnie kolorowe włóczki, to tylko część z oryginalnego wyposażenia sklepu rzeźnika. Kawał historii na wyciągnięcie ręki.
Rue Montorgueil – pełna uroku, ruchliwa, uliczka handlowa, gdzie znajdziecie piekarnie, cukiernie, sklepy garmażeryjne, sympatyczne, niewielkie bary. Zamknięta dla ruchu kołowego, idealna na nieśpieszny, kulinarny spacer.

Sklepy dla kuchennych maniaków

A. Simon
http://www.pillivuyt.com/simon/
48-52 rue Montmarte

Duży wybór szkła, białej, prostej porcelany i wszelkich przydatnych (lub nie) kuchennych utensyliów

E. Dehillerin
http://www.e-dehillerin.fr/en/index.php
1-20 rue Coquilliere – 51, rue Jean-Jacques Rousseau

Profesjonalnie, ciasno, ogromny wybór. Kolekcja miedziana robi wrażenie.

La Bovida
http://www.labovida.com/
36 rue Montmartre

Dla profesjonalistów i amatorów. Zakupy lepiej wcześniej zaplanować, przeglądając dobrze zaprojektowaną stronę internetową.

MORA
http://www.mora.fr/fr/index.asp
13, rue de Montmarte

Raj dla cukierników, także tych początkujcych.

Librairie Gourmande

http://www.librairiegourmande.fr/boutique/
92-96, rue Montmarte
Książki nie tylko po francusku. Bardzo pomocna strona internetowa.

A zupa cebulowa? Oczywiście była, dzięki mojej paryskiej przyjaciółce, która za każdym razem odkrywa przede mną kolejne, nieznane zakątki Paryża (Anika, dziękuję!). Tym razem maleńka, bezpretensjonlna, ciasna restauracyjka Le Realis du Vin, 85 Rue St Denis. Trudno ją dostrzec z ulicy, w środku nie znajdziesz modnego wystroju, lecz stare, wygodne siedziska i niewielkie stoliki przykryte białym papierem. Na ścianach historia tej niezwykłej okolicy, nie można oderwać oczu. I ludzie, zwyczajni, przyjacielscy, uśmiechnięci. Jedzenie proste i solidne. Zupa cebulowa gęsta, brązowa od skarmelizowanej cebuli. I gorąca.

Moje poprzednie paryskie wędrówki znajdziecie tutaj i tu. Zapraszam.

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

2 odpowiedzi na “Brzuch Paryża, czyli jak się nie dać zjeść. Poradnik podróżnika.”

  1. Joanna napisał(a):

    Witam Pani Beato,
    spodobała mi się Pani relacja z pobytu w Paryżu. Wraz z moimi dziećmi (9 i 12 lat ) planujemy wyprawę do Paryża. Podczas podróży po Polsce wynajmujemy apartamenty i bardzo sobie taka swobodę chwalimy. Czy mogłaby Pani podać namiary na to mieszkanko, o którym mowa w artykule?
    Pozdrawiam
    Joanna

    • Lawendowy Dom napisał(a):

      Joanna, mieszkanko jest max. dwuosobowe, bardzo maleńkie. Polecam poszperać na stronie którą podałam, z pewnością uda się coś znaleźć. Powodzenia i cudownej podróży!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *