Dlaczego nie upiekłam Rogali Świętomarcińskich, czyli o Rogalowym Muzeum Poznania

11 listopada 2014, 10:25 | Miejsca Podróże | 2
Dlaczego nie upiekłam Rogali Świętomarcińskich, czyli o Rogalowym Muzeum Poznania

rogalowe muzeum poznania_6Nie upiekę w tym roku najsłynniejszego poznańskiego rogala z białym makiem. Nie upiekę go również za rok. I to nie tylko dlatego, że drżę na samą myśl o wartości kalorycznej tego specjału. Czy wiecie, że jeden rogal to ponad… 1200 kalorii? Trudno się dziwić, gdy zdamy sobie sprawę z bogatego makowego nadzienia wzbogaconego orzechami, rodzynkami i kandyzowanymi orzechami owiniętego ręcznie wyrabianym, pracochłonnym ciastem i udekorowanym grubą warstwą cukrowej pomady.  Zostawiam ten przywilej  w rękach certyfikowanych cukierników. Pal licho kalorie, raz w roku rogala zjeść trzeba, bo jego smak jest wyjątkowy.

rogalowe muzemum poznania_3

rogalowe muzeum poznania_4Tuż przy poznańskim Starym Rynku znajduje się miejsce magiczne – Rogalowe Muzeum Poznania. W przepięknie odrestaurowanym niewielkim wnętrzu 500-letniej renesansowej kamienicy czeka na turystów Rogalowy Mistrz oraz najprawdziwszy Poznaniak, czyli Wuj Biń. Muszę przyznać, że doprawdy rzadko się zdarza, by ktoś potrafił z takim humorem i lekkością opowiadać o historii i tradycji. Rogal Świętomarciński jaki jest, to większość z nas niby wie. No właśnie, niby tak, ale ten wyjątkowy wypiek z nadzieniem z białego maku który od ponad 150 lat jest najsławniejszym poznańskim przysmakiem, kryje sporo tajemnic.  Na historycznej scenie pojawia się w 1891 roku, kiedy to proboszcz kościoła Św. Marcina w Poznaniu zachęcił wiernych do tego, by 11-tego listopada, w dniu święta swojego patrona uczynili coś dla ubogich. Jóżef Melzer, cukiernik, odpowiedział na apel tym, co potrafił najlepiej – upiekł trzy blachy wyjątkowych rogali i przyniósł je pod kościół. Rogalowi towarzyszy też legenda. Mówi ona o pięknym śnie jednego z cukierników, któremu przyśnił się Św. Marcin jadący na rumaku. A rumak, jako to rumak, od czasu do czasu gubi podkowy i kształt tej podkowy ma upamiętniać właśnie nasz Rogal Świętomarciński.

rogalowe muzeum ponania_5Z czasów odległych pora przejść do współczesności, kiedy to 31 sierpnia 2008 roku Rogal Świętomarciński zarejestrowany został przez Komisję Europejską jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Może być on wytwarzany w Poznaniu, powiecie poznańskim oraz 25 innych powiatach województwa wielkopolskiego.

rogalowe muzeum poznania_2

rogalowe muzeum poznaniaPisząc ten tekst korzystałam z informacji zawartych na stronie Trzy Znaki Smaku. Zachęcam Was również do odwiedzenia strony Rogalowego Muzeum Poznania, która znajdziecie tu.

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

2 odpowiedzi na “Dlaczego nie upiekłam Rogali Świętomarcińskich, czyli o Rogalowym Muzeum Poznania”

  1. bacha napisał(a):

    no nie wiem. Tyle słyszałam o smaku tych rogali i wreszcie miałam okazję spróbować. Smak nie powala, za to cena tak.

    • Lawendowy Dom napisał(a):

      bacha, cena oryginalnego rogala wynika ze składników, które te certyfikowane rogala muszą zawierać, np. biały mak jest bardzo drogi. O smaku nie dyskutuję, bo to kwestia indywidualnych upodobań. Jadłam w Poznaniu i mnie smak rozwalił zupełnie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *