Barcelona. Dziecko z walizką, czyli poradnik podróżnika cz.III

3 stycznia 2012, 10:03 | Dzieci Podróże Poradnik podróżnika Zakupy | 26
Barcelona. Dziecko z walizką, czyli poradnik podróżnika cz.III

Roześmiana grupa Japończyków pokazuje sobie palcami nasze dziewczyny. Oglądają się i serdecznie uśmiechają. Podobnie reaguje większość osób na widok dwóch panienek usadowionych na kolorowych walizkach. Pszczółka i tygrysek, walizki Trunki uratowały naszą podróż.
Co robi dziecko w podróży? Odpowiedź jest bardzo prosta – nudzi się. Ile razy odpowiadaliście na to wnerwiające pytanie – mamoooo, a kiedy będziemy na miejscu? Za godzinę, za pięć, wieczorem, za dwa dni, jak samolot się nie spóźni, jak nie będzie korków.
No i tu wracza Trunki. Małe, plastikowe, na kółkach. Nic specjalnego, ale… Można na tym usiąść, można na tym jeździć, można się ścigać z siostrą, można być ciągniętym, jak na sankach, można ciągnąć. Można w to zapakować najpotrzebniejsze skarby – zestaw do rysowania, ukochanego miśka, mini poduszkę, Kena i niekompletnie ubraną Barbi (niezbędni w walizce). Wymiary dostosowane do bagażu podręcznego, praktyczny pasek, który można przypinać na różne sposoby, zmieniając funkcję walizki. Po prostu polecam, zresztą zobaczcie sami.

Ciągamy nasze dzieci po świecie od najmłodszych lat. Dlaczego? Bo wydaje nam się z Lubo, że nie możemy im dać nic cenniejszego, niż poznawanie świata. Lubka poleciała w pierwszą podróż, gdy miała 6 miesięcy, gdy miała dwa lata, odbyliśmy z nią samochodem kilkumiesięczną podróż po Europie. Dotarliśmy do Hiszpanii i zostaliśmy tam na całą zimę. Za dwa lata była Portugalia, gdzie jechaliśmy pięć dni. Potem były kolejne dalsze i bliższe wyprawy z powiększającą się gromadką.
Dziecko w podróży – to nie koniec świata, choć przygotujcie się… na małe trzęsienie ziemi.

Zdrowie
Bez niespodzianek nie ma zabawy, a tak na poważnie, wiadomo, że dzieci chorują w najmniej odpowiednich momentach. Zapalenie ucha, wysoka gorączka, wymioty, to tylko część z niespodzianek, które mogą Was spotkać na każdym etapie podróży. Krok pierwszy – przed wyjazdem do krajów Europejskich koniecznie zabierzcie ze sobą Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego. W innych wypadkach konieczne jest ubezpieczenie zdrowotne. Korzystaliśmy z porad lekarskich za granicą kilkakrotnie, łącznie z wizytą szpitalną. Ta karta daje poczucie komfortu w nieprzewidzianych sytuacjach. Do tego podstawowe leki, takie jak środki przeciwbólowe, przeciwgorączowe i środki opatrunkowe. Te mam zawsze pod ręką. Już nie raz musiałam działać, gdy samolot właśnie startował, a moje dziecko dostawało wysokiej temperatury.

Bagaż
Staram się tak pakować rzeczy, by po przyjeździe nie przeszukiwać nerwowo wszystkich walizek w poszukiwaniu zapasowych spodenek. W jednej walizce mam ubrania i bieliznę dzieci, posegregowane tak, by łatwo było wszystko odnaleźć. Jeśli planuję przybycie na miejsce wieczorem i wiem, że w pierwszej kolejności będę potrzebować piżamkę, pakuję ją tak, by była na wierzchu. Dla dzieci do 4 lat zawsze pakuję zapasowy komplet odzieży do bagażu podręcznego. Na wszelki wypadek.

Jak sobie radzić podczas długiej podróży?
System mini niespodzianek działa zawsze. Mam przygotowany zestaw drobiazgów typu – kredki, mała układanka, plastikowy samochodzik itp. W chwili krysysowej wyciągam niespodziankę z czeluści torby i burza momentalnie się oddala. Na jakiś czas… Wspomaganie techniczne – płyty z bajkami, ulubione piosenki, filmy na ipadzie lub laptopie, mp3, to zawsze pomaga podczas długiej podróży. Gdy już zawodzą wszelkie sposoby, zaczynamy zabawy w liczenie. Ile niebieskich walizek jest w poczekalni? Ile białych samochodów miniemy? Ile krów jest na łące.

Zwiedzanie
Czy to wogóle ma sens z dziećmi? Ma, choć trzeba opracować plan i pójść na kompromis. Część atrakcji wybieramy pod kątem dzieci, a reszta, to sprawa negocjacji, np. rano zwiedznie, po południu plaża.

Środki bezpieczeństwa
To oczywiste, ale zawsze warto o tym pisać. W miejscach tłocznych, w środkach komunikacji miejskiej zawsze trzymamy dzieci za rękę i nie ma pod tym względem odstęptw. Starsze dzieci uczymy na pamięć numeru telefonu do mamy. No i mamy, wciąż mamy oczy wokół głowy.

Więcej o podróżowaniu z dziećmi przeczytacie tutaj. Bardzo jestem ciekawa Waszych sprawdzonych patentów na udane podróże.

Nasza Barcelona już daleko za nami. Zachowałam kilka magicznych miejsc na inną okazję. Będziecie mogli o nich przeczytać za jakiś czas… Moje śmietnikowe skarby pokażę w specjalnym wpisie. Za to katalońskie smaki pojawią się w Lawendowym Domu już niebawem. Macie jakieś życzenia?

A teraz biegnę do kuchni. Miłego dnia!

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

26 odpowiedzi na “Barcelona. Dziecko z walizką, czyli poradnik podróżnika cz.III”

  1. Anonymous napisał(a):

    Twoja barcelońska opowieść, to nie tylko ciekawa historia, ale też bardzo praktyczny poradnik. Podziwiam Twoje zorganizowanie.

    Dorota

  2. Anonymous napisał(a):

    Bardzo dziękuję za ciekawe opowieści z Barcelony, jestem zakochana w tym mieście. byłam tam dwa lata temu z synem i mieliśmy podobną trasę zwiedzania. muszę pokazać mojemu synowi Pani bloga, jest świetny. dziękuję! Alicja

  3. Anonymous napisał(a):

    Fajna ta lotniskowa sesja;-)
    A ze smaków-może teraz coś na słodko?
    jola

  4. Aciri napisał(a):

    Też podróżujemy z dziećmi (no może nie na taką skalę jak Wy:)) i uważam, że to tak jak napisałaś – najcenniejsze, co mogę im pokazać. Bardzo ciekawy post. Walizki rewelacja!

  5. Beata Lipov napisał(a):

    Dorota, dziękuję za te słowa. Dzielę się swoimi doświadczeniami tak, jak korzystam z doświadczeń innych :)
    Alicja, pozdrawiam serdecznie Ciebie i syna!
    Jola, będzie słodko, zamówienie przyjęte.
    Aciri, rzeczy materialne mają tak małe znaczenie, w porównaniu z doznaniami z podróży, które zostają na całe życie. Pozdrawiam serdecznie :)

  6. merry napisał(a):

    Też jestem za podróżami z dziećmi! W zeszłym roku byliśmy z naszą 7-miesięczną Klarą w Austrii na nartach, a w lato z roczniakiem w Holandii i na Ukrainie. W te wakacje chyba będzie Francja… A sposoby na podróż to z naszą pasjonatką jedzenia różne drobne smakołyki na momenty kryzysowe;) polecam suszone owoce i drobne ciasteczka (u nas orkiszowe i owsiane) i bardzo dziękuję za poradnik – na pewno mi się przyda mnóstwo z tego, co napisałaś:) pozdrawiam, merry

  7. Lavande napisał(a):

    ale z Was wesoła gromadka:)
    no i te cenne wskazówki dla podróżujących rodzin! warto przeczytać ten post!

  8. Mamy Dary napisał(a):

    Fantastyczne. A czy te walizki spełniają oczekiwana i dziecka i rodzica? Już właśnie odnalazłam je na allegro, ale się zastanawiam, czy są one tylko przydatne na zabawki, czy można do jednej połowy spakować np ubranka na 3 dni a do drugiej 3 nieduże zabawki? Świetne.
    Wszystkiego dobrego w Nowym :)

  9. Beata Lipov napisał(a):

    merry, przekąski krysysowe u nas też działają. Pozdrawiam Twoją małą podróżniczkę :)
    Lavande, czasem nie tak wesoła, jak nóżki bolą. Ale na lotnisku dziewczyno dały czadu :))
    Mamy Dary, to taki najprostszy typ walizki z tworzywa. Tylko dwa zamki po bokach, silikonowa uszczelka. Jest niewielka, co widać na zdjęciach. Nie mieści się tam dużo, aż muszę zrobić test, ile ubranek tam wchodzi w jedną połówkę. Dziś przetestuję i Ci odpiszę :) Ona ma raczej funkcję zabawową.

  10. Alice napisał(a):

    Moj osobisty patent dla moich Milusinskich (11 i & lat) to podrozne paczuszki niespodzianki "z czyms fajnym" w srodku :)
    Zawsze zabieram tez iPoda-a i dwie pary sluchawek, a wczesniej przegrywam ciekawe sluchowiska i ulubiona muzyke mojej corki
    :)

  11. Anonymous napisał(a):

    Dziękuję za barcelońską opowieść. Wrócę tam jeszcze, tyle że tym razem z rodziną.
    Pisałam już, że uwielbiam spędzać czas w Lawendowym Domu? :-)
    Gorąco pozdrawiam całą Waszą piątkę podróżników!
    unamujer

  12. NyuChii napisał(a):

    coś słodkiego xD

  13. Majana napisał(a):

    Kolejna cudownie napisana opowieść o Waszej podrózy. No i przy okazji świetny poradnik:).
    Zdjecia dzieci na walizkach boskie. Rozbawiły mnie:D.

    A co hiszpańskiego bym zobaczyła na Twoim blogu? Chętnie flan. Tak bardzo nam posmakował w Hiszpanii. Robiłam tez w domu i chyba zrobię ponownie, bo mój M go uwielbia:)

    Ściskam:*

  14. Agnieszka napisał(a):

    Też mam ochotę na słodkie :)
    Bardzo przydatny post, dziękuję za porady, przydadzą się na pewno, bo również uwielbiam podróże z moimi dziećmi.
    Choć samolotu trochę się boję…

  15. skimmia napisał(a):

    Piękna opowieść i bardzo cenne rady :-)
    pozdrawiam i dziękuję

  16. Anonymous napisał(a):

    Posty podróżnicze są wprost cudowne, szczególnie dla takiej parafianki jak ja, która wielkiego świata nie zna, nigdzie nie była, mało widziała- to okno na świat.
    Ale jako osoba wyczekująca rozdania fartuszków cherry me pytam, dlaczego nie ma na internecie jeszcze zwycięzcy? Błagam o szybkie rozwiązanie kwestii fartuszków, bo umieram z tęsknoty za jednym takim.

  17. Beata Lipov napisał(a):

    Alice, dobry patent :)
    unamujer, ja też mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę. Pozdrawiam.
    NyuChii, dobrze :)
    Majanko, ja Twój flan widziałam, i nawet zastanawiam się, czynie skorzystać z przepisu. Pięknie Ci wyszedł :)
    Agnieszko, ja też się boję, ale staram się nie przekazywać strachu moim dziewczynkom.
    Skimmia, bardzo, bardzo dziękuję.
    Gapa ze mnie, wypadło mi z głowy – rozwiązanie konkursu będzię jutro.

  18. Anna W. napisał(a):

    Ja podziwiam za cierpliwość. Mnie jej niestety nie starcza. Moje dzieci /2 i 5 lat/ jak wszystkie
    w tym wieku rozsadza energia.Zwiedzanie z nimi czegokolwiek na razie nie wchodzi w grę, szczególnie z Maluchem :) Póki co wycieczkujemy się okolicznie, ale już na wakacje planujemy coś dalszego :)

  19. sikorka w akcji napisał(a):

    Nieźle to opisałaś, podróży zazdroszczę ..pomyślałam ech … A potem mnie olśniło, że nie ważne na jaką skalę, jak daleko, za ile, gdzie … ważne że RAZEM!!! Ja właśnie jestem na etapie szukania fajnych ( tanich ) ofert wczasowych ;-) a "trzeci" jeszcze w brzuchu … I na pewno nie będą to spokojne wakacje, ale z pewnością poczujemy się jak w "Meksyku" :D Pozdrawiam i czekam na smakołyki!

  20. Aśko napisał(a):

    rewelacyjne te walizki, jak i caaaały opis Waszego wyjazdu :) aż sama poczułam zapach pomarańczy… :)
    a jak tam wyniki "cherry me"?
    (:

  21. Jo napisał(a):

    Również nie wyobrażam sobie podróży bez dzieci, choć zawsze wtedy są dodatkowe atrakcje :), a walizki REWELACJA, byłam pewna, że są strasznie drogie, ale poszukałam i cena do przyjęcia :), ciekawa jestem czy naprawdę są wytrzymałe, jak dla moich szalonych słoneczek

  22. cacaovo napisał(a):

    tez od najmlodszych lat (miesiecy) podrozujemy z dzieciakmii zgadzam sie ze organizacja to podstawa, przyczym jesli chodzi o zwiedzanie to czas na beztroske musi byc zapewniony co najmniej w takiej samej ilosci dzieci sa ciekawe nowych miejsc i wrazen, nie ubia tylko kieratu,ktory im fundujemy i np czekania w 200 m kolejce by cos zobaczyc , ale gdy podrozuje sie wieksza ekipa to zawsze da sie to jako podzielic :)

  23. bajowka napisał(a):

    Super poradnik, a walizeczka bardzo praktyczna

  24. Anonymous napisał(a):

    Świetny poradnik.
    Powiedz, proszę, co robisz ze zwierzakami jak wyjeżdżacie na tak długo?

    M.

  25. Anonymous napisał(a):

    Witam, my również podróżujemy z dziećmi. W tej chwili córka ma prawie 18 lat, potem są chłopaki – 14 i 7 lat. Każde z nich mając po 10-11 miesięcy "chodziło" po naszych górach, bywaliśmy tam po 2-3 razy w roku, później zafascynowała nas Skandynawia. Najmłodszy w wieku 2 lat odbył 3 tygodniową podróż po Finlandii, bywaliśmy w Danii, odwiedziliśmy cała rodziną najdalsze północne punkty Europy, ale też Włochy, Hiszpanię, Portugalię. Po prostu włóczęga. Grunt to tak jak piszesz odpowiednia organizacja i przygotowanie. Niestraszny nam nocnik i inne dziecięce gażdżety w podróży :) Zawsze staramy sie wymyślić jakiś dziecięcy cel podróży – a to szukamy potwora z Loch Ness (w tym roku :) )albo jedziemy złożyć zamówienia do Mikołaja osobiście, albo szukamy troli :)No i grunt to odpowiednia liczba "wspomagaczy" :)Wydaje mi się że warto dzieciom pokazywać możliwości, zaszczepiać ciekawosć świata. Trzeba robić to właśnie kiedy są małe, później nie będą chciały już z rodzicami jeździć :) (jak moje najstarsze dziecko)
    Ola

  26. Beata Lipov napisał(a):

    Aniu, moja cierpliwość też często wystawiana jest na ciężką próbę :)
    Sikorko, pozdrawiam trzeciego i drugiego i pierwszego :) Oczywiście, że nie ważne, gdzie, tylko z kim.
    Aśko, już przepraszałam za czasowy poślizg. Wszystko już jasne.
    Jo, nasze walizki to prezent od Mikołaja, sprawdziły się w podróży, także jeśli chodzi o wytrzymałość. A cena do przełknięcia :)
    cacaovo, masz w zupełności rację, dziękuję za cenne uwagi.
    bajowka :)
    Zwierzaki upychamy po rodzinie i przyjaciołach. Bez pomocy ani rusz :)
    Olu, masz zupełną słuszność i bardzo Ci dziękuję za komentarz. Nas zaczyna ciągnąć na północ, zobaczymy, czy uda nam się zrealizować kolejne marzenie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *