Kopytka z pieczonej dyni z sosem grzybowym

19 września 2017, 14:22 | Dania główne Kuchnia Wegetariańskie | 5
Kopytka z pieczonej dyni z sosem grzybowym

W zasadzie jesienią mam zawsze trochę upieczonej dyni w lodówce, bo przydaje się na każdym kroku. Wybieram doskonałą odmianę Hokkaido, która jest zwarta, aromatyczna i idealnie sprawdza się zarówno w daniach słodkich, jak i wytrawnych. Uwielbiam wszelkie kluchy i kopytka, a w wersji jesiennej oczywiście muszą się na moim stole pojawić kopytka z dyni. Zanim dynia trafi do ciasta warto ją upiec. Dzięki temu wydobędziesz z niej jej wyjątkowy smak. Taką pieczoną dynię łatwo rozgnieść na puree. Wystarczy widelec, nie trzeba jej nawet wrzucać do blendera. Do kopytek uwielbiamy w Lawendowym Domu sos mięsny lub grzybowy. Teraz, w okresie grzybowego szaleństwa wybór jest w zasadzie oczywisty :) Użyłam barwnej, pachnącej lasem mieszanki podgrzybków, kurek i kilku borowików. I tu na scenie pojawia się nowy produkt Łowicza – Ciemny Sos Uniwersalny.

Sos jest smaczny, gęsty, pachnie zachęcająco i nadaje się do wykorzystania w wielu wariantach, w zależności od dodatków. Dla mnie to dobra opcja, gdy chcę uprościć sobie sprawę, a wiadomo, że przygotowanie dobrego sosu zabiera sporo czasu. Dlatego warto pozostawić sobie taką alternatywę. Smacznego :)

Kopytka z pieczonej dyni z sosem grzybowym

kopytka:

500 g pieczonej dyni – polecam odmianę Hokkaido

500 g ugotowanych ziemniaków

jajko

350 g mąki lub więcej, jeśli ciasto się klei

sól

olej

sos:

Ciemny Sos Uniwersalny Łowicz

200 g grzybów leśnych – u mnie podgrzybki, borowiki i kurki

łyżka masła

2 łyżki oleju

sól

pieprz

2 ząbki czosnku

garść świeżych ziół – użyłam szałwii, tymianku i majeranku

  1. Dynię i ziemniaki przepuścić przez praskę lub ugnieść.
  2. Dodać jajko, mąkę i sól.
  3. Wyrobić ciasto. Podzielić je na części.
  4. Z każdej uformować wałek o grubości 2 cm i pokroić go ukośnie na kopytka.
  5. Gotować porcjami w osolonej wrzącej wodzie z dodatkiem oleju ok. 2 minut od wypłynięcia na powierzchnię.
  6. Wyjąć łyżką cedzakową na półmisek.
  7. Grzyby oczyścić, umyć, pokroić w plasterki.
  8. Na patelni rozgrzać masło i olej. Podsmażyć drobno posiekany czosnek i zioła. Odłożyć je na talerzyk.
  9. Na rozgrzany tłuszcz wyłożyć grzyby.
  10. Smażyć ok.15 minut z obu stron, aż grzyby zmiękną. Doprawić solą, pieprzem.
  11. Gdy grzyby będą miękkie, dodać Ciemny Sos i przesmażone wcześniej zioła.
  12. Gotować razem 2-3 minuty. Gotowym sosem polać kopytka.

 

 

 

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

5 odpowiedzi na “Kopytka z pieczonej dyni z sosem grzybowym”

  1. kasia napisał(a):

    Kupiłam ten sos:-) Na co dzień prowadzę zdrową kuchnię z naturalnych składników, ale w życiu każdej kobiety pełniącej wiele ról zdarzają się dni,
    kiedy dobry gotowiec jest jak telefon do przyjaciółki.
    A ja Lawendowy Dom lubię i sposób reklamowania rozumiem…
    żeby Autorka jeszcze odpowiadała na komentarze! :-)

  2. fajne-buty.com.pl napisał(a):

    Mniam! Wygląda pysznie! Muszę koniecznie spróbować :-)

  3. Monika napisał(a):

    Patrzac na konentarz Kasi zakladam ze jakies wczesniejsze konentarze,jak zwykle, zostaly usuniete..nie znam skladu tego sosu, ale reklama przyzwoita,wypadla lepiej niz tabletki do protez ;-) zleceniodawca tez widac zadowolony bo to juz kolejny produkt z Łowicza, nie kupuje gotowcow wiec nawet nie wiedzialam ze sie za sosy wzieli,ale mysle ze niektorym sie wpis przyda, az mnie naszla ochota na kopytka, pozdrawiam Monika

  4. Kasia napisał(a):

    Ten blog, jak wiele innych, to dla kogoś praca oprócz hobby. To widać i wiadomo. Mimo to, według mnie nie zatracił rysu osobistego, Autorka jest szczera i prawdziwa. Nie ukrywa, że reklamuje, i jest w tym jakaś „przejrzysta”.
    Dlatego ja chętnie tu zaglądam.
    Wiele innych blogów podstępnie, cichcem i niezbyt ładnie przedzierzgnęło się w portale komercyjne, a ich autorzy wyparli się wcześniej głoszonych prawd i zasad w imię zysku, jednocześnie idąc w zaparte i nie patrząc odbiorcy w oczy…
    Pani Beata wydaje się wciąż tą samą Beatą – prawdziwą, zwyczajną, taką jaką jest, bardzo szczerą i spójną, z bardzo silnym rysem indywidualnym. A siła inspiracji tego bloga to 111 w dziesięciostopniowej skali…
    Dlatego chętnie i z uśmiechem czytam także te reklamowe wpisy. Sos;) wpisuje się w moją filozofię życia – tak, staram się na co dzień, żyć zdrowo, domowo, nowocześnie, fit, slow food i zero waste, lokalnie, seznowo i co tam jeszcze – ale zdarza mi się sobie ułatwić, przycyganić czy zwyczajnie odpuścić – bo też jestem nieidealna, za to prawdziwa;) Kobiety idealne nie są prawdziwe.
    No, to pozdrowienia:-)

  5. kasia napisał(a):

    Update
    Niemniej dodam, że sos mi nie smakował;) W awaryjnych sytuacjach wolę te w proszku z pudełeczka, konkurencyjnej firmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *