Lunch box 555 kcal. Jak doładować akumulatory zimą?

11 grudnia 2014, 11:49 | Dania główne Kuchnia odchudzanie | 6
Lunch box 555 kcal. Jak doładować akumulatory zimą?

lunchbox555Po prostu uwielbiam to moje różowe pudełeczko! Daje mi wolność i nieograniczone możliwości.  Wystarczy tych wielkich słów, wracam do realiów. Kolejny zestaw w cyklu „Jedz smacznie w pracy” taki raczej konkretny. Jak skrupulatnie obliczyła Ewelina z Studia Sante, zawiera 555 kcal. Dużo to, czy mało? Za oknem mamy to co mamy, zimno przenikliwie, a to dopiero początek mroźnych doznań.  Nie wiem jak Wy, moi mili, ale ja zimą, to potrzebuję doładować akumulatory na maxa. bo inaczej zimno odbiera mi całą siłę i energię. Doładować akumulatory można na dwa sposoby. Pierwszy jest prosty i trąbią o nich w reklamach – dużo cukru, tłuszczu i jeszcze więcej cukru. A wszystko to pod marketingową przykrywką „zdrowego” jedzenia. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy oglądam obrazki modelowej rodziny zajadającej na śniadanie kanapki z białej bułki z grubą warstwą orzechowego kremu lub młodzieńców zagryzających głód batonem z grubą warstwą pożywnego batonu. Przyznaję bez bicia, jestem człowiekiem, a nawet kobietą uwielbiającą łasuchowanie. To żadne odkrycie, pisałam Wam o tym nie raz. Ale dodam dziś ze skruchą, że od czasu do czasu mam dziką przyjemność zjadając którąś z tych reklamowanych przekąsek z milionami pustych kalorii. No trudno, tak mam i niech przyzna się ten, kto nigdy w swoim życiu nie zjadł batona, kasztanka czy innej kalorycznej bomby. No więc ustaliliśmy, nie ma w nich nic wartościowego, poza tym, że na chwilę dostarczają nam pozytywnego kopa i gwarantują skok poziomu cukru, który równie szybko spada. Dostarczają nam też mnóstwa pustych kalorii, a one, złośliwe małpy niestety zostają z nami na stałe. Podsumowując, pierwszy sposób na dostarczenie sobie energii w tym wymagającym dla organizmu, zimnym okresie to drożdżóweczka, batonik, bułeczka, pączuszek i inne tego typu przyjemnostki. Dużo krótkotrwałej radości, jeszcze więcej kalorii i gwarantowana przyjemna opona na brzuchu na wiosnę.

Drugi sposób to lunchowe pudełeczko z domowym jedzeniem, które pojawi się na Waszym biurku w pracy, gdy tylko poczujecie głód :) A w pudełeczku tym razem znajdziecie:

– boskie, bossssskie pulpeciki z łososia, przygotowane z tego przepisu. Piekę je w większej ilości i podjadam z rodziną przez kolejne dwa dni. Z każdym dniem są smaczniejsze odgrzewane, albo takie prosto z lodówki, pokrojone w plasterki, na kromce razowca. Pycha!

– Chrupiącą, pyszną sałatkę z białej, poszatkowanej kapusty, z dodatkiem startej marchewki, uprażonych pestek dyni, natki pietruszki, odrobiny oleju i soku z cytryny.

– Do tego kasza jaglana ugotowana na sypko, wymieszana z suszonymi pomidorami i zieleniną. Mniam!

No to mamy taki wybór – 2 drożdżówki z budyniem to ponad 600 kcal lub zawartość różowego pudełeczka. Co wybieracie?

lunch box555KCAL

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

6 odpowiedzi na “Lunch box 555 kcal. Jak doładować akumulatory zimą?”

  1. Zdecydowanie różowe pudełeczko, choć przy mojej diecie musiałoby wystarczyć na 2 posiłki w ciągu dnia (no, mogłabym jeszcze jabłko i kilka orzechów dorzucić ;)

  2. kasia napisał(a):

    uwielbiam te isnpiracje. musze, po prostu musze tak zaczac zyc jak pani, pani Beato, bo juz nie moge wytrzymac w swojej sylwetce

  3. Martu napisał(a):

    Nie wylewa sie z tego pudelka. Tez mam ten model i jakos boje sie wlozyc takie produkty.

  4. Muszka napisał(a):

    Różowe pudełko z zawartością proszę 2razy:)

  5. Doti napisał(a):

    W weekend prowadziłam szkolenie i na tą okazję kupiłam sobie pudełko kostkę, tylko akurat przezroczystą i wypełniłam ją dokładnie takimi dobrociami. I wiesz co? Tak się najadłam, że ruszać się nie mogłam :) A inni wciskali w siebie marną pizzę. Fantastyczna alternatywa na całodzienne szkolenia, zamiast marnej pizzy na wynos. Nie to, że pizzy nie lubię, ale najchętniej w mojej ulubionej pizzerii :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *