Jak upiec kasztany w domu.

14 listopada 2010, 19:08 | Kuchnia Przepisy Przystawki Wegetariańskie | 39
Jak upiec kasztany w domu.

Wierzcie lub nie, ale pierwsze kasztany jadłam w Paryżu, na placu Pigalle. Gazetowe rożki z garścią upieczonych na żarze kasztanów. Parzą palce, rozgrzewają ciało. Sycące, lekko słodkie, pyszne.

Jak kupować kasztany?

jak-upiec-kasztany_3

Kupując kasztany, należy zwrócić uwagę na kilka drobiazgów. Skórka powinna być gładka i błyszcząca. Matowa oznacza, że kasztany nie są świeże, co po upieczeniu może oznaczać spore rozczarowanie. Na skorupkach widać czasami maleńkie dziurki. Uwaga! To sygnał, że kasztany są robaczywe.

Jak upiec kasztany w domu?

jak-upiec-kasztany

Przed upieczeniem kasztany myjemy, osuszamy i nacinamy. Wysypujemy je na blachę i wsadzamy do gorącego piekarnika. My pieczemy przy włączonej funkcji grill, ok. 20 minut. Najłatwiej obiera się kasztany gorące. Zimne przywierają do skorupek i kruszą się.

Na przekór tragicznym wydarzeniom w Paryżu z 13.11.2015 – radosna, na wskroś paryska Zaz

Zdjęcia: Lubo Lipov

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

39 odpowiedzi na “Jak upiec kasztany w domu.”

  1. Atria C. napisał(a):

    Ja mam złe wspomnienia z kasztanami. Pierwsze kupiłam w supermarkecie, jakeiś takie wysuszone, kwaskowate były po upieczeniu..

    Potem jadłam w Pradze podczas sylwestra.. takie dla mnie skrobiowo-słodkawo-ziemniaczane…

    ps. Stawka Większa Niż Życie, mój ulubiony serial dzieciństwa! Cale lato wstawałam specjalnie żeby oglądać rano:)

  2. ewelajna napisał(a):

    Beatko, kasztany pieczone to dobroć sama w sobie!
    Moje pierwsze na niemieckim Weinachtsmarkcie podczas Adwentu – cudo, do tego grzane wino:)
    Pozdrawiam bardzo ciepło:)

  3. nobleva napisał(a):

    Ha, a ja właśnie skonsumowałam pierwsze w tym roku pieczone kasztany, wrzuciłam je na kafel spoczywający na dnie piekarnika i piekły się w tym samym czasie co chleb :) Były niesamowicie słodkie, najlepsze jakie jadłam do tej pory :)

  4. tomasz napisał(a):

    Cieszy mnie fakt, że kasztany podbijają nasz kraj. Poznałem je w pracy we Francji, gdzie serwowane je wraz z króliczkiem. Ostatnimi czasy odkrywam kasztanowe kreacje deserowe – pycha :)

  5. dorotna3 napisał(a):

    A mnie one nieco zemdliły ,jadłam w grudniu w Alzacji również z grzanym winkiem na Noel !Takie sobie…

  6. Gosia napisał(a):

    niedlugo sie zaczynaja swiateczne jarmarki w De,wiec bedzie masa kasztanow na kazdym rogu,fajnie pachna,ale ja nie przepadam za nimi,choc na Twoich zdjeciach cudownie wygladaja :)
    Pozdrawiam :)

  7. dorotna3 napisał(a):

    Aha jeszcze sobie przypomniałam ,że zemdliło mnie po trzecim rożku …Po prostu nie można zjeść ich za dużo …

  8. Ewa napisał(a):

    W jakiej temperaturze je piec?

  9. Polka napisał(a):

    Czyli jak to się mówi the time has come… i na mnie :D

  10. Beata Lipov napisał(a):

    Ano właśnie, z kasztanami to jest tak, że jak dobre, to dobre, a jak złe, to sami wiecie. Dlatego trzeba uważać co się kupuje.
    nobleva, ja też uwielbiam tę ich słodycz.
    tomasz, czekam na Twoje odkrycia z niecierpliwością.
    dorotna :)))
    Ewa, piekarnik powinien być nagrzany solidnie, ja wcześniej piekłam macę w temperaturze 250 st.
    Polka, i na Ciebie.

  11. Anoushka napisał(a):

    bo najlepsze kasztyny sa w Paryzu. Przyznaje to z ciezkim sercem ;)

  12. Kuchareczka napisał(a):

    Pieczone kasztany nie mają konkurencji w niczym. Pamiętam jak pierwszy raz spróbowałam je jak byłam dzieckiem, na początku mi nie smakowały (o ja niemądra!), wróciłam do nich parę lat później… i to już na całego :)

  13. amarantka napisał(a):

    Ja jadłam pieczone kasztany tylko raz. W Lizbonie, gdzieś pomiędzy Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem…
    I chyba na razie zostanę przy tym wspomnieniu… bo to piękne dni były…

    choć może… jednak się skuszę na własne… :)

  14. Beata napisał(a):

    Uwielboam, chociaż kiedy robiłam je po raz pierwszy skakały po całym piekarniku!

  15. Beata Lipov napisał(a):

    Beata, a nacięłaś je przed pieczeniem?

  16. Robert Gutowski napisał(a):

    mmm…od Murzyna na Barbesie, pieczone na blaszanej beczce, zawinięte w gazetę…

  17. folkmyself napisał(a):

    A ja nie jadłam nigdy;]
    nie było jakoś okazji, a najpierw trzeba zjeść dobrze zrobione by sie parać samemu;]

  18. magda k. napisał(a):

    moje pierwsze kasztany jadłam w bardzo zimny dzień, kupione z wózka na malowniczej francuskiej uliczce, więc wzbudzasz u mnie bardzo miłe wspomnienia :) pozdrawiam gorąco

  19. Anonymous napisał(a):

    hmmm co do placu Pigalle to ciężko mi uwierzyć że jadłaś na nim kasztany, mieszkam we Francji i pomijając remonty które tu teraz trwają to nikt tu nie sprzedaje w rożkach kasztanów :/ co innego pod wierzą lub na Place de la Concorde :/

  20. Beata Lipov napisał(a):

    Drogi Anonimowy, może ciężko, ale 15 lat temu, na początku października właśnie tam pierwszy raz je jadłam. Z gazetowych rożków właśnie. Świat się zmieni, prawda?

  21. asieja napisał(a):

    kiedyś i ja spróbuję pieczonych kasztanów.. na pewno.

  22. majana napisał(a):

    Ja jadłam tylko tak na surowo, próbowałam ;) Pieczonych nie jadłam. Chyba musze pojechać do Francji żeby ich skosztować:)
    Pozdrowienia Beatko.

    Ps. W końcu wykorzystałam lawendę od Ciebie, wyobrażasz sobie? hehe;D Tyle czasu czekała;)

  23. miss_coco napisał(a):

    Jak dla mnie troche malo przypieczone, ale pisze sie na nie ;)

  24. Beata Lipov napisał(a):

    Tak sobie czytam Wasz komentarze i nachodzi mnie myśl: z kasztanami to trochę jak z pierwszą miłością, prawda?

  25. Biżuteria z filcu napisał(a):

    Ja moje pierwsze kasztany jadłam w piękny, zimowy wieczór w Strasbourgu we Francji. Na Świątecznym jarmarku, popijając grzanym winkiem :)A wczoraj właśnie piekłam sobie w piekarniku,w domku i wspominałam tamten cudny wieczór :)

  26. Emma napisał(a):

    Uwielbiam pieczone kasztany! Pierwszy raz jadłam na przedświątecznym markecie w Niemczech i zakochałam się w smaku. Jakież moje szczęście, że w Chinach też natykam się na stoiska z kasztanami. Bo nie wiem, czy kiedy przygotuję w domu też będą miały taki smak, jak na zimnym dworze, jedzone skostniałymi rękami :)

  27. jukejka napisał(a):

    Ulubiony przysmak naszej rodzinki :)

  28. Julia napisał(a):

    Przechadzając się kiedyś po Hiszpańskim rynku mijałam stoiska z kukurydzą, popcornem ale najbardziej zaciekawiły mnie kasztany. Spróbowałam mmmmniamm kocham je !

  29. Aneta Gwiner napisał(a):

    tęsknię również za tymi małymi paryskimi kanjpkami, różnorodnością którą widac na każdym kroku, uśmiechu do obcych ludzi…

  30. Dominika Manka napisał(a):

    Te kasztany maja dzis smak goryczy, ale Paryzanie pokazuja, ze nie dadza sie zastraszyc, wychodza na ulice. Francja jest ranna ale ciagle na nogach!! <3
    Pod Stade de France "cos" nie poszlo z planem terrorystow, tu nie potrzebne deklaracje... tu potrzebna modlitwa i dzialania.

  31. Ania Helo napisał(a):

    Wybacz ale Paryż, o którym piszesz nie istnieje już od dobrych 4-6 lat. Po prostu nie ostało się w nim nic paryskiego, jedynie zabytki. Powoli zabijamy swoją cywilizację, oczywiście w myśl poprawności politycznej, bo dziś nie wypada być przeciwko, tolerancja za wszelką cenę… Tylko co zostanie dla naszych dzieci?

  32. Ewa Nosal napisał(a):

    Tego Paryża już nie ma..

  33. Jo napisał(a):

    Też niedawno podawałam przepis ;), Najlepsze faktycznie pieczone, kupione na ulicy, ale w domowych warunkach najpierw podgotowuję, a potem do piekarnika ;)

  34. Olena Gołębiowska napisał(a):

    Mój Paryż wygląda inaczej niż dziś. Jutro lecę do Liverpoolu – boję się :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *