Oko w oko z jeleniem. Sok z brzozy – jak się do tego zabrać?

9 kwietnia 2012, 17:00 | obserwacja przyrody pobieranie soku z brzozu sok z brzozy | 0
Oko w oko z jeleniem. Sok z brzozy – jak się do tego zabrać?
Kilka dni na Mazurach i tyle emocji. Już podczas jazdy obserwujemy stada saren pasących się na łąkach, bardzo blisko drogi. W sumie spotykamy osiem młodych saren jednego dnia! To nawet dla mnie niebywałe doświadczenie, dotychczas widziałam te zwierzęta w naturze może dwa, trzy razy.
Kolejny dzień – wyprawa do lasu. Mazury przebudzają się z zimowego snu nieco później, niż np. Mazowsze. Nie ma jeszcze pąków na drzewach i pierwszej, wiosennej trawy. Za to bociany i żurawie spotykamy na każdym kroku.
Wyprawa do lasu. Jest pochmurno, dość zimno, wspinamy się pod górę, trafiamy na ogromną polanę, otoczoną gęstym lasem. Na skraju myśliwska ambona. Moja najstarsza córka wspina się i spostrzega stado saren pasących się jakieś trzysta metrów od nas. Cztery młode sarenki (to już w sumie 12) pasą się, a ja z młodszymi córkami podchodzę powoli nieco bliżej, by móc im się przyjrzeć. Zauważają nas i spokojnie odchodzą do lasu. „Ciekawe, jaka będzie następna przygoda?”- rzuca w leśną przestrzeń Marinka. „Nie widziałam jeszcze nigdy jelenia…”. Wracamy pod ambonę i w tej chwili z lasu wychodzi… jeleń. Zamieramy w bezruchu, wstrzymujemy oddechy, a jeleń pasie się spokojnie i nagle zaczyna biec w naszą stronę. Nasza koszmarnie pstrokata gromada próbuje stać się niewidzialna, ale zwierzę nas spostrzega. Staje jakieś 20 metrów od nas i patrzy zdziwione. Nie oddychamy, on chyba też nie, wreszcie wykonuje skok do tyłu i znika w lesie.
Kolejnego dnia spotykamy lisa i kolejne trzy sarny. Niebywały wyjazd.
Jeśli dodam do tego sok z brzozy, który pobieramy z rosnącej nad jeziorem brzozy, to muszę, przyznać, że nawet paskudna pogoda nie zepsuła nam tych mini wiosennych wakacji.
Co nam to dało?
Dzieci miały okazję bezpośredniego kontaktu z przyrodą. To lepsze od najciekawszej lekcji przyrody w szkole:) Dziewczynki mocno komentowały nasze spotkania z dzikimi zwierzętami. Z ich inicjatywy powstały rysunki oraz ku mojej radości „Dziennik obserwacji przyrody”.
Postanawiamy zainwestować w profesjonalną lornetkę do obserwacji. Dzięki temu będziemy mogli obserwować zwierzęta podczas dalszych i bliższych wypraw.
Po raz kolejny piliśmy sok z brzozy. Cała rodzina raczyła się tym specjałem.
Sok z brzozy – jak się do tego zabrać?
Najlepsze są drzewa starsze, przynajmniej dziesięcioletnie. Więcej soku dają drzewa rosnące na wilgotnych terenach. Na wysokości ok. 1 metra należy nawiercić otwór i włożyć do niego plastikową lub metalową, ok. dziesięciocentymetrową rurkę (najlepiej stal nierdzewna). 
 
Podstawić butelkę (nasza zawisła na drzewie). 
Można też wykorzystać plastikowy wężyk, a naczynie postawić na ziemi. Z jednego drzewa dziennie pobraliśmy w ciągu dnia ponad 3 l soku. Po wyjęciu rurki otwór w drzewie zależy zabezpieczyć maścią ogrodniczą lub drewnianym kołkiem.
O właściwościach soku z brzozy można znaleźć w internecie wiele informacji. Polecam chociażby to http://www.sok-z-brzozy.baza-wiedzy.com/ miejsce.

Ciekawa jestem bardzo, czy Wy także pijecie brzozowy sok i jakie macie z nim doświadczenia? Życzę Wam spokojnego wieczoru.

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *