Sardynia. Poradnik podróżującego rodzica. Przygotowania.

3 sierpnia 2011, 16:58 | Podróże Poradnik podróżnika | 15
Sardynia. Poradnik podróżującego rodzica. Przygotowania.

Dziś krótki, subiektywny poradnik, jak zaplanować wakacyjny wyjazd, spędzić go przyjemnie i szczęśliwie wrócić do domu.

Punkt pierwszy – planowanie.

Czy czekać na ostatnią chwilę i zapierające dech w piersiach oferty Last Minute, czy lepiej zaplanować wyjazd ze sporym wyprzedzeniem, gdy w ogródku dopiero zaczynają topnieć śniegi? Pierwszy sposób wydaje mi się o wiele bardziej romantyczny i przyznam, że w czasach przed dziećmi, korzystaliśmy z niego z powodzeniem. Teraz pozostaje planowanie. Wczesną wiosną zaczynamy polowanie na bilety.

Punkt drugi – tanie linie.
Tanie linie to nasza rodzinna miłość, ale warto wiedzeć, jak z nich korzystać, żeby nie stały się naszym wrogiem.
Tanie linie rządzą się podstawową zasadą – możesz kupić naprawdę tani bilet lotniczy, ale każda dodatkowa usługa jest bardzo droga. Zapomnij o zmianie daty podróży, o zmianie nazwiska podróżującego, o wykupieniu dodatkowego bagażu na lotnisku. Wszystkie te, wydawałoby się proste procedury, znacznie podwyższają całkowity koszt wyprawy.
Jak sobie z tym radzić? W tym roku poleciliśmy pięcioosobową osobą na Sardynię. Bilety upolowane w promocji w kwietniu.
Wiele linii lotniczych, także tych tradycyjnych, ma różne oferty promocyjne, np. LOT ma tzw. Szalone Środy. Dla naszej sporej rodziny to jedyny sposób spełniania naszych podróżniczych marzeń. Polujemy na tanie bilety, węszymy okazje i podejmujemy szybkie decyzje.

Jak się pakować, czyli tajemnice bagażu podręcznego.
Kto u Was pakuje walizki? W naszej rodzinie to moja działka. Zaczynam od ciuchów i butów. Dla pięciu osób robi się z tego naprawdę sporo. Zrezygnowaliśmy z płatnego bagażu rejestrowanego, mieliśmy tylko bagaże podręczne. Jak upchnąć wszystkie potrzebne rzeczy do bagażu podręcznego? Okazuje się, że nie jest to wcale trudne. Przykładowo linie RYANAIR mają 10 kg limit i wymiary nie większe niż 55x40x20. Przy pięciu osobach daje to aż 50 kg bagażu – to wcale nie mało.

Czary mary, czyli dobór toreb podróżnych.
Mam piękną, niewielką różową walizkę marki Benetton, która na pierwszy rzut oka nadaje się na bagaż podręczny. Ma wygodne kółka, których rozstaw tylko o 1,5 cm przekracza magiczne 20 cm wymiaru. Te 1,5 cm jest decydujące – walizka nie zmieści się w metalowej „klatce” do której trzeba wepchnąć swój bagaż przy odprawie. To może mnie kosztować dodatkowe 40 euro. Zamiast ślicznej walizki, ważącej w dodatku blisko 3 kg, pakujemy się w lekkie, miękkie torby na suwak o idealnych wymiarach. Mam dwie takie torby, pakuję do nich cięższe rzeczy, np. buty, sprzęt fotograficzny, ręczniki plażowe. Mamy też dwie walizki na kółkach, do których wędrują ciuchy – letnie sukienki i szorty nie ważą zbyt dużo. Na lotnisku umieszczę na nich, dzięki specjalnym zaczepom, moje lekkie torby na suwak. Bierzemy też spory plecak na kółkach – będzie go mogła ciągnąć najstarsza córka.

Dlaczego bierzemy za dużo rzeczy?
Sama to robię notorycznie, choć uczę się, wciąż się uczę. Czy na dwutygodniowy wyjazd potrzebne mi będą 3 sukienki? Tak, bo lubię sukienki. Te letnie są lekkie, mogę założyć je na plażę, a przy zmianie dodatków, także na wieczór. Biorę więc 3 sukienki, parę szortów, spódnicę, plażową tunikę i 2 stroje kąpielowe. Do tego cienki sweterek (jestem zmarźluchem) i bluzę do samolotu (ta klimatyzacja). Pakuję za dużo bluzek, połowa wraca nie noszona. Podobnie pakuję moje córki. Mąż ma 2 pary szortów, 2 pary letnich lnianych spodni, jedną koszulę na wieczór, kilka koszulek plażowych i letni sweter na chłodny wieczór – nie przydaje się.
Moje błędy – nie dopasowałam bluzek do dołów. W kilku przypadkach zapakowałam bluzki, do których nie pasowały żadne doły. Zapakowałam za dużo topów i butów. Każdy miał sandały, klapki plażowe, tenisówki, dziewczyny dodatkowo miały crocsy. Każdy z nas miał przynajmniej o jedną parę butów za dużo – to w sumie 5 par butów!

Co można wziąć do samolotu?
Przepisy lotnicze są jasno sprecyzowane na stronach konkretnych przewoźników. Warto się z nimi zapoznać, żeby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek na lotnisku. Najwięcej wątpliwości budzą kosmetyki, napoje i jedzenie. Kosmetyki, które mamy przy sobie powinny być zapakowane w torebki z suwakiem o wym. 20×20 cm (do kupienia w supermarketach i w IKEA). Pojemność pojedyńczych produktów nie może przekraczać 100 ml. Ja wolę przygotować przekąski w domu, niż kupować śmieciowe jedzenie, gdy dopadnie nas głód. Dzięki temu uniknę niespodzianek i kosztownych zakupów na pokładzie samolotu pod wpływem impulsu.
Mój błąd – umieściłam w bagażu podręcznym niewinny, zaokrąglony nóż do masła. Kosztowało mnie to nerwowe 15 minut przeszukiwania mozolnie spakowanej torby przy kontroli bagażowej i konfiskata nożyka.

W kolejnej odsłonie zdradzę sprawdzone patenty na to, jak spędzić rodzinne wakacje przyjemnie, szczęśliwie wrócić do domu, no i przede wszystkim podzielę się z Wami naszymi sardyńskimi odkryciami.

Do zobaczenia!

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

15 odpowiedzi na “Sardynia. Poradnik podróżującego rodzica. Przygotowania.”

  1. Mammamisia napisał(a):

    Beatko jeszcze Tobie brakuje bluzeczki z truskawką. Ślicznie wyglądacie na zdjęciu. A poradnik myślę, że jak będziemy planować wyjazd to chętnie skorzystam z porad. Pozdrawiam serdecznie! Iza

  2. Majana napisał(a):

    Dziewczynki wyglądacie wspaniale! :))
    Pozdrowienia:)

  3. kabamaiga napisał(a):

    Ja odkryłam, że im krótszy jest wyjazd, tym mamy więcej bagaży :)

  4. Anonymous napisał(a):

    Pani Beato,
    bardzo dziękuję za poradnik. Super pomysł!
    Trzy lata temu sporządziłam sobie listę "wyjazdową", korzystam z niej co roku, wykreślając i dopisując różne rzeczy (np. zniknęły pieluchy – hurrra!!!) Teraz jestem po dwutygodniowych wakacjach (całkiem innego typu: wynajęty apartament, bagażnik wyładowany po brzegi ;-)) i robię notatki, bo wzięliśmy za dużo rzeczy, a za rok pewnie nie będę o tym pamiętać….
    pozdrawiam serdecznie,
    Maria M.

  5. Edith napisał(a):

    świetne i bardzo przydatne rady! ja mam tak, że jakkolwiek mało ubrań bym wzięła na wyjazd, to i tak zawsze będzie coś, co wzięłam niepotrzebnie :) ale to już chyba zasada Pareto się kłania ;)
    pozdrawiam :)

  6. ula napisał(a):

    Nieźle napisane, z tymi ubraniami to różnie bywa… ja wiadomo,że będzie upał non stop i świetna pogoda i bez deszczu i ciepłe noce to rzeczywiście łatwiej się spakować, ale jeśli różnica temperatur przekracza 10 stopni, są do tego deszcze i inne cuda, wtedy jednak trzeba więcej, ale jak rozumiem wiadomo, gdzie się jeździ to i tak trzeba dobrać ubrania, sami jesteśmy rodzinną piątką /he he też mamy 3 dziewczyny ale 2 duże jedna mniejsza/, więc też ten sam problem butów… ręczników… masakra ale z jednym się zgadzam, zawsze za dużo rzeczy to na pewno ;)), ogólnie z wielką przyjemnością przeczytałam i czekam na więcej
    pozdrawiam cieplutko:)

  7. Ana napisał(a):

    Beatko – super poradnik:) Dziewczyny jak maliny!!:)

  8. Beata Lipov napisał(a):

    Mammamisia, Majanko, serdecznie dziękuję za miłe słowa.
    kabamaiga – ja podobnie :)
    Marysiu, fajnie, że już bez pieluch. Planowanie to podstawa sukcesu!
    Edith :)
    Ula, przy zmiennej pogodzie dodajemy po polarze i kurtce przeciwdeszczowej na głowę. No więcej tego się robi, niestety. Pozdrawiam Waszą dziewczęcą trójkę i całą rodzinę.
    Ana, jak truskawki :)

  9. Anonymous napisał(a):

    Droga pani Beatko ten poradnik to cudo i szczerze mówiąc czekam na więcej ; ) chciałam się jescze dowieddzieć gdzie znajdę przepis na ciastka, która sa przy tytule bloga? są z kleiku ryżowego dobrze myśle? Paulina

  10. Liska napisał(a):

    Skąd ja to znam? ;) Ja mam w drugą stronę – zwykle biorę za mało ubrań. Zdarza mi się marznąć. Ale jestem chora jak pomyślę o noszeniu bagażu podręcznego na lotnisku (choć i tak noszę…). Marzy mi się teleportacja bagażu. Albo jeden szerpa ;)
    Serdeczności!

  11. tabu napisał(a):

    dzięki za poradnik, przyda się. za trzy tygodnie wyruszamy:) też pewnie wezmę zbyt dużo rzeczy:) pozdrawiam

  12. Anonymous napisał(a):

    A ja chyba sobie dodam ten wpis do ulubionych i będę czytać 10 razy dziennie przed każdymi wakacjami! Beatko, czy przyjmujesz na indywidualne konsultacje przypadki beznadziejne? Ja mam "tylko" dwóch małych chłopców i jednego dużego (ale on się nie liczy, bo twierdzi że nic nie potrzebuje i tak chyba jest) i w tym roku rozważałam wynajęcie przyczepki do naszego auta. Spakować się do bagażu podręcznego? Ha, ha! A wakacyjnego zagranicznego ciepełka zazdroszczę i liczę na to, że doda wiatru do i tak super aktywnych lawendowych skrzydeł:)Pozdrawiam, momarta

  13. Beata Lipov napisał(a):

    Paulina, przepis na ciastka tutaj:
    http://lawendowydom.blogspot.com/2011/04/ciasteczka-maslane-konkurs-dilmah.html
    Lisko, bagaż podręczny to moja miłość i przekleństwo :)
    tabu, to trzymam kciuki za pakowanie i super wakacje.
    momarta, trening czyni mistrza :)) Bardzo Ci dziękuję za komentarz.

  14. Sylwia Skulimowska napisał(a):

    Beato gdybym Ciebie nie znała to widząc zdjęcie pomyslałabym… o kurcze jakie fajne dziewczynki:) Dwie starsze siostrzyczki i 2 młodsze!! :)
    Ja mam ten sam problem co Wy. Zawsze mam za dużo rzeczy zapakowanych, ale za to jestem przygotowana na każdą ewentualność. Przynajmniej tak sobie wmawiam:) Muszę jednak przyznac, że z kazdym pakowaniem lepiej (mniej:) to wygląda! Pozdrawiam serdecznie! :)

    • lawendowy_dom napisał(a):

      Sylwia, ale jesteś miła:) Bardzo Ci dziękuję. Szczególnie najstarsza ostatnio wystrzeliła i zaczęła wyciągać ciuchy z mojej szafy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *