Smaki i aromaty – rozwiązanie konkursu. Co na jutro?

22 marca 2011, 20:20 | Przepisy | 18

Znacie mnie już trochę i wiedziałam, że niektórzy z Was wyciągną z tej wiedzy wnioski. Nie myliłam się. Trzy tropy, które opisałam w trzech kolejnych odsłonach zabawy „Smaki i aromaty” prowadziły zazwyczaj w ślepy zaułek. Kim jestem? Mamą trójki dzieci, która z paniką w oczach przeczesuje internet przed każdymi wakacjami. Nie inaczej było i tym razem. Czy wiecie, jak trudno znaleźć odpowiednie wakacyjne lokum dla pięcioosobowej rodziny? Czasem czuję się, jak margines społeczny, gdy z lękiem dopytuję, czy aby na pewno w pokoju zmieszczą się trzy dziecięce łóżka… Podróż trwała 7 godzin. To była prawda. Dokładnie tyle czasu zajęła nam podróż z punktu A do punktu B. Prawdą też był trop drugi, czyli fiocchi z gorgonzolą i gruszką. Nasz zimowy wyjazd w polskie Tatry okazał się, ku naszemu zaskoczeniu, także odkryciem kulinarnym. Ten sympatyczny typ broniący jak lew wrót kuchni z tropu drugiego, to Vincenzo (proszę o baty, jeśli źle zapisałam imię), kucharz czarodziej, piekielnie zdolne indywiduum, o niezwykłym uroku, ogromnym sercu i zniewalającym uśmiechu. Jak ten człowiek gotuje!

Kolejny trop, czyli zestaw jednoznacznie toskańskich specjalności kulinarno-kosmetycznych był, przyznaję, nieco mylący. Na swoją obronę dodam, że są to produkty naturalnie wpisane w cały pomysł tego miesca. Naturalne kosmetyki znajdują się w łazienkach, a smakołyki na stołach.
Właściciele tego przybytku, ludzie o nerwach ze stali, stoickim spokoju i żelaznej konsekwencji, kierują tym nietypowym Bed&Breakfast z niezwykłym wyczuciem i wdziękiem. Bo jak nazwać dyskretne pukanie do drzwi apartamentu (tak, tak, mieliśmy miejsce, a nawet ogromny pokój na antresoli, gdzie swobodnie zmieściły się trzy łóżka, a dla nas uroczą sypialnię na dole) o 19.00, by zawiadomić naszą rozbrykaną żeńską gromadkę, że seans filmowy dla dzieci, zaraz się zaczyna, a potem szepnąć nam, rodzicom, konspiracyjnie i z pełnym zrozumieniem: „Macie Państwo dwie godziny dla siebie”… Tego się nie zapomina, moi mili.
Czy wiecie, kiedy dzieci chorują najczęściej? Na wakacjach! Znacie to prawda? I nas nie omnęły te atrakcje, a skoro na zimowe wakacje wyruszyliśmy z trójką, więc oczywistym jest, że cała trójka, w różnym czasie, musiała zaliczyć kłopoty ze zdrowiem. Villa Toscana, bo nie ma co dłużej ukrywać, przygotowana jest na wszelkie tego typu przypadki. Bawialnia dla dzieci, z grami, układankami, dziecięcą biblioteczką (od niedawna wzbogaconą o moje skromne książeczki) i wielkim koniem na biegunach, to miejsce, gdzie po prostu trudno się nudzić. Wieczorem seanse w prawdziwym kinie najpierw dla małych, a potem, gdy zmożone świeżym powietrzem, ruchem, zabawą i pyszną kolacją maluchy oddają się zasłużonemu odpoczynkowi, dla całkiem dorosłych gości.
Z mroźnej, burej i szarej Warszawy dotarliśmy w środek ośnieżonych srebrzystym, świeżym puchem polskich Tatr, do miejscowości Murzasichle. Do miejsca, gdzie dzieci witane są jak oczekiwani goście, a nie uciążliwe istoty, a my rodzice, możemy prawdziwie wypocząć i cieszyć się troskliwą, dyskretną opieką. Jako mama szukam takich miesc i dziś z przyjemnością przedstawiam Wam jedno z nich.
Do losowania nagrody wytypowałam zarówno te osoby, które w odpowiedziach wymieniały Tatry i Murzasichle, ale również te, które wspomniały o Toskanii, bo Villa Toscana, to przecież kawałek Toskanii w polskich Tatrach :) Miło mi poinformować, że nagrodę w zabawie „Smaki i aromaty” otrzymuje Anna z bloga Drzwi do lata. Gratuluję!
I jeszcze jedno. Czy na jutro wolelibyście coś zdrowego, bardzo fit, chrupiącego i z połyskiem, czy raczej kulinarny klasyk z masą kalorii i niebiańskim smakiem? Miłego wieczoru.

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

18 odpowiedzi na “Smaki i aromaty – rozwiązanie konkursu. Co na jutro?”

  1. Gosze napisał(a):

    ja poproszę coś lekkiego, wiosennego :)

  2. Mammamisia napisał(a):

    Nigdy bym nie zgadła. Byłam pewna, że to Francja. te cytryny, tkaniny. Ach.
    Gratuluję wygranej!
    Ja wolę moc kalorii mimo, że na diecie jestem. Serdecznie pozdrawiam!

  3. Anonymous napisał(a):

    Proszę o coś fit, chrupiącego i z połyskiem!
    Małgosia M-B

  4. Kunia napisał(a):

    jaaa ciaaa paaatrz , Mammamisia ja tak samo byłam pewna, że to Francja heh ;)

  5. Mona napisał(a):

    Super zagadka ! Słyszałam o tym miejscu..tak mamy w naszym kraju urocze zakątki..Gratuluje zwyciężczyni !

  6. aga.ocean napisał(a):

    Kochana, ja jestem również za wiosennym, fit i z połyskiem :) ale na to pełne kalorii jest miałabym chrapkę :)
    ściskam
    Aga

  7. amarantka napisał(a):

    Na Tatry chyba bym nie wpadła – stawiałam raczej na Toskanię :) gratuluję Ani!
    a dzisiaj… na początek wiosny to chętnie coś fit bym zobaczyła :)

  8. belgia od kuchni napisał(a):

    No niezle namieszalas ;))
    dlatego ze zdadywania sie potem wycofalam, bo czulam, ze nas zwodzisz na manowce…
    A adres sobie zapisuje, dzieki !

  9. Marta napisał(a):

    Murzasichle to chyba takie "włoskie" miejsce – my co roku, latem jeździmy tam specjalnie na obiad do pewnej przemiłej góralki, która razem z mężem Włochem prowadzi restaurację (nazwy nie pamiętam…) i w ogrodzie, między włoskimi rzeźbami amorków, przy stoliku nakrytym kraciastym obrusem pałaszujemy przepyszne pizze, spaghetti, sałatki, popijając włoskim winem (wszystkie produkty sprowadzają z Włoch, nawet butelkowaną wodę ;)Zimą może być gorzej, bo trzeba jeść w "środku", który nie jest w stylu "włoskim" … ale latem polecam całym sercem (i żołądkiem)!!!!

  10. Majana napisał(a):

    Gratulacje!:))

    A ja poproszę coś kalorycznego :)))

  11. OLQA napisał(a):

    niezła niespodzianka czytałam o willi i jej właścicielach w pismach wnętrzarskich ale niestety nie domyśliłam się:(

  12. karolka napisał(a):

    Do samego konca wierzylam, ze to jednak Toskania. Na Tatry bym nie wpadla.

    A jako kolejny przepis prosze cos lekkiego :-)

    pozdrawiam

  13. Madleine napisał(a):

    Bylam w Villi toscana i wspominam ten czas poprostu cudownie :) Wspanialy klimat i cudowny wyjazd- zazdroszcze pobytu :)

  14. Anna napisał(a):

    Ojej, naprawdę jestem mile zaskoczona i przyznaję się, że nie spodziewałam się… :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

  15. Kitty napisał(a):

    Gratuluję zwyciężczyni!!! znam Ville Toscanę, ale od pierwszego tropu pozostałam przy Toskanii ;) Jeśli chodzi o przepis, to jestem za czymś lekkim i wiosennym, pozdrawiam

  16. Plastikowe Pomarańcze napisał(a):

    Piękne miejsce, chyba już wiem gdzie wybierzemy się z mężem na naszą pierwszą rocznicę. Do Zakopanego mamy jakieś 250 km, ale mój biedaczek jeszcze nie miał okazji tam być.
    Pozdrawiam

  17. Agakakaka napisał(a):

    przeczesując bloga natknęłam się na ten wpis. Jakże to rozumiem, dwa miesiące szukałam dla nas odpowiedniej kwatery :)

  18. Beata Lipov napisał(a):

    Ty masz jeszcze "gorszą" sytuację :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *