Moja bieliźniarka pęka w szwach, a ja jestem skłonna wydać ostatnie pieniądze na kolejną narzutę lub ręcznie haftowane poszewki.
Kolekcja powiększa się od wielu lat, a kryteria przyjęcia do klubu pościlowych faworytów są ostre. Stuprocentowa bawełna, najchętniej gładka to na pościel. Ozdoby subtelne, zawsze z naturalnych materiałów. Narzuty, ooo to cała epopeja, nie będę Was zanudzać. Wypatruję ręcznie szytych patchworków, zbieram tkaniny na kolejne projekty, przeglądam blogi dziewczyn, które szyją i szukam, wciąż szukam. Ostatnio miałam wielką przyjemność realizować sesję do jesiennego wydania magazynu Lawendowy Dom, gdzie sprawy łóżkowe będą jednym z głównych tematów. Dzięki pomocy niesmowicie zdolnych dziewczyn udało nam się stworzyć zdjęcia niepowtarzalne. Dziś zaglądamy przez dziurkę od klucza do mojej sypialni w odcieniach lawendy, ale obiecuję, że już we wrześniu będzie można podziwiać całą gamę barw i faktur. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. B.