Test butów New Balance Vazee Rush, czyli jesienne bieganie.

2 listopada 2015, 12:58 | Moda i uroda | 22
Test butów New Balance Vazee Rush, czyli jesienne bieganie.

Buty New Balance Vazee Rush dostałam do testów prawie dwa miesiące temu i na początku wyglądały tak:

New-balance-vazee-rush-test_17

New-balance-vazee-rush-test_21

Przyjemna, neutralna kolorystyka, w sam raz na bieganie w terenie, szczególnie podczas jesiennej, kapryśnej pogody. Bez zbędnych bajerów i wodotrysków, klasyczne w wyglądzie buty, z przeznaczeniem do biegów po twardych powierzchniach takich jak asfalt czy kostka i od czasu do czasu po leśnych dróżkach, czyli coś dla miejskiego biegacza. Trudno jednak pisać o butach do biegania pozując w nich jedynie do zdjęć, dlatego zanim zabrałam się do tego tekstu, musiałam moje New Balance Vazee porządnie sponiewierać.

New-balance-vazee-rush-test_11

new-balance-vazee-test_31

New-balance-vazee-rush-test_03_1

Warunki przeprowadzenia testu

Nie jestem typem biegaczki długodystansowej, biegam ok. 60 km. miesięcznie, w tempie wolnym lub umiarkowanym, najczęściej po asfalcie, czasem zdarzają się wybiegania w lesie. Jesienią coraz częściej zdarza mi się biegać po śliskiej powierzchni tuż po deszczu. Często też biegam po zmroku, gdy temperatura gwałtownie spada, a nawierzchnia robi się śliskia. New Balance Vazee jak na razie dają sobie radę. Ani razu nie miałam poczucia niestabilności. Przyczepność na tym etapie określam na bardzo dobrą. W sumie przebiegłam w tych butach ok. 120 km, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

Cechy butów New Balance Vazee Rush

– Są lekkie – waga 181g. Tę lekkość poczułam rzeczywiście od razu po włożeniu butów na nogach.

– Dość wąskie – moja wąska stopa czuje się w nich doskonale. Nie jestem pewna, czy osoby z inną, szerszą budową stopy czułyby się w tym modelu komfortowo.

– Ochrona pięty – specjalna konstrukcja wzmacnia i dodatkowo chroni piętę, ale trzeba przy tym pamiętać o dokładnym sznurowaniu butów na wszystkie dziurki.

– Amortyzacja – przy bieganiu głównie po asfalcie zaczęłam doceniać amortyzację tego modelu dość szybko. Mam porównanie z modelem New Balance W890PW4 (to te różowe), które są zdecydowanie twardsze.

New-balance-vazee-rush-test_01_1

– Buty są dość ciepłe – to jedno z pierwszych spostrzeżeń, gdy zaczęłam w nich biegać. To dobry wybór właśnie na jesienno-zimowe bieganie.

Podsumowanie

Po dwóch miesiącach biegania w testowanym modelu mogę napisać, że są to w tej chwili jedne z dwóch moich najchętniej używanych par. Solidnie wykonane, co u New Balance nie jest zbytnim zaskoczeniem. Mimo biegania po błocie i deszczu buty wizualnie wciąż dają radę. Nic się nie odkleja, nie pruje, nie nadrywa. W dalszym ciągu mogę się cieszyć dobrą amortyzacją i przyczepnością, a także stabilizacją pięty. Buty za sprawą konstrukcji sprzyjają lądowaniu na śródstopiu, co jest dla mnie cechą pożądaną, gdyż właśnie tą techniką biegam na co dzień.

New-balance-vazee-rush-test_07_1

New-balance-vazee-rush-test_09

Sesja została zrealizowana na początku października. Testy trwały 2 miesiące (od początku września do początku listopada).

Zdjęcia: Lubo Lipov

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

22 odpowiedzi na “Test butów New Balance Vazee Rush, czyli jesienne bieganie.”

  1. "Sielskie Klimaty" napisał(a):

    A mogłabyś przybiec do mnie i kopnąć mnie w tyłek … żebym zaczęła ??? Proszę :D :D :D

  2. Hanna Popławska napisał(a):

    Ja też proszę o porządnego kopa. Tylko liscie mnie ruszają.

    • Lawendowy Dom napisał(a):

      Haniu, kop porządny juz poszedł :) A teraz racjonalnie, taka pogoda aż się prosi o ruch. Nie trzeba wiele, godzinka wolnego biegu, truchtania nawet, a czujesz się potem jak młoda bogini :))))

  3. Jola Kleczkowska napisał(a):

    NB sa swietne , ide dzis biegac , mialam przerwe, jestes swietnym motywatoremcalusy Lawndowa biegaczko

  4. Kasia napisał(a):

    Beatka, poradź buty na jesień do biegania, ale z nizszej półki cenowej. Właśnie się zastanawiam, jakie kupić. Poradź proszę

    • lawendowy_dom napisał(a):

      Kasiu, pierwsze kupiłam najtańsze jakie były dostępne. Akurat nie trafiłam dobrze, nie umiałam sama dobrać odpowiednio, bolały mnie stopy i zeszły mi dwa paznokcie, mimo że miałam w palcach luz. Kolejne kupiłam w outlecie. To dobra opcja, jeśłi chcesz buty profesjonalne, ale w normalnej cenie. Tak też ostatnio kupowałam buty do biegania dla męża, właśnie w outlecie, wybór był duży, było w czym wybierać, a ceny poniżej 200 zł. Kolejna opcja to tak jak radzi poniżej Dagmara – możesz pojechać do Decathlonu i poprzymierzać. Bo kurcze, właśnie buty są w biegani najważniejsze, reszta to pikuś ;) Ściskam moooocno!

  5. Mirjana Blazevic napisał(a):

    Jaka to czesc W-wi gdzie Pani biega? Nie widac prawie ludzi tylko cisia i spokoj. Pozdrawiam

  6. Dagmara napisał(a):

    Uprzejmie donoszę, iż w miesiącu pażdzierniku przebiegłam łącznie 97 km!!!!!
    Dzięki przeuroczej właścicielce tego bloga biegam od marca tego roku i mogę przebiec miękko 10 km !!! Wracam zlana potem, z obowiązkowym uśmiechem na ustach! Poziom endorfin sprawia, że cała rodzina odczuwa codziennie dobroczynne skutki mojego wybiegania!!!

    Beatko nie wiem jak ci dziękować!

    Ps. Biegam w butach zakupionych w Decatloniena chwilę obecną na takie tylko mogę sobie pozwolić. Nie jestem ekspertem ale trafiłam, mam nadzieję , na fachowca w sklepie. Ubierałam, biegałm po sklepie / są bardzo lekkie i świetnie mi się w nich biega.

    • lawendowy_dom napisał(a):

      Ależ to super wiadomość!!! Brawo Dagmara, super wynik!!! Teraz to Ty mnie zmotywowałaś, żeby biegać więcej, za co Ci baaaaaardzo dziękuję :) A z butami to cenna wskazówka – trzeba pojechać i przymierzyć i dobrać coś specjalnie dla siebie :)

  7. Ewa Hedova napisał(a):

    Ja już mam dzisiaj 5km za sobą. Ze dwa miesiące temu natknęłam się na Twój blogowy post o slowjoggingu. Pochwaliłam Ci się, że udało się zwlec pupę z kanapy, zabrać Romcię w wózek i dzida ;) Od tego czasu biegam regularnie, 5-7km dziennie, 6 razy w tygodniu, czasem z wózkiem, czasem bez, potem zawsze kilka minut dla brzucha/ramion/pleców i rozciąganko. Zainstalowałam sobie w głowie wirtualną skarbonkę, do której za każdy trening wrzucam parę złotych – uzbierało sie na śliczne kolczyki. Taka alchemia: zamieniam sadło w złoto. Niech Twoja moc nie słabnie, Kobieto, bo umiesz zdziałać cuda ;*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *