Weź się za siebie! Pięć powodów, dla których nigdy tego nie zrobisz, z obrazkami ;)

27 lutego 2015, 14:17 | Mikroblog | 23
Weź się za siebie! Pięć powodów, dla których nigdy tego nie zrobisz, z obrazkami ;)

Dwa razy podchodziłam do tego tekstu. Za pierwszym razem naskrobałam coś w stylu tradycyjnego motywacyjnego bla, bla bla, które znamy chyba wszyscy. Wiemy przecież, że jesteśmy kowalami swojego losu, mamy w sobie pokłady niewykorzystanej energii i wystarczy tylko impuls, by tę energię uwolnić. Tylko powiedzcie mi jak, bo przecież…

motywacja_2Nie mam czasu Pracuję/studiuję/siedzęwdomuzdzieckiem/zbijampokątachbąki/udajężesięuczę, a w wolnych chwilach muszę się przecież zrelaksować, zajrzeć na Facebooka i Pudelka, żeby zobaczyć, co tam w świecie słychać. To najsłabsza wymówka wszechczasów! I mówię Wam to ja, babka z trójką dzieciaków na głowie i pracą zawodową 24/h i wierzcie lub nie, nie chcielibyście zobaczyć, jak wygląda mój dzień/tydzień/miesiąc/rok. Powiem tak, jest co robić, nie narzekam na nudę, ale mimo to, a właśnie chyba dlatego zacisnęłam zęby, poprzesuwałam, docisnęłam kolanem i trzy/cztery razy w tygodniu biegam sobie godzinkę w pięknych okolicznościach przyrody (nawet zimą) i do perfekcji dopracowałam przygotowywanie dań w stylu fit w ciągu 10 minut. No bo na więcej nie mam czasu ;)

To za skomplikowane

No pewnie, że początki wymagają ogarnięcia. Trzeba sobie zorganizować czas (patrz punkt wyżej), wziąć karteczkę i ołówek, spisać listę zakupów na tydzień, zastanowić się, co będę jadła jutro na kolację i w środę na śniadanie, jednym słowem trzeba się trochę wysilić. Samo nie przyjdzie, ale wciąż jest w zasięgu Twojej ręki. Chcesz się czuć lepiej, chcesz patrzeć na siebie z przyjemnością, chcesz zadbać o swoje zdrowie, chcesz, żeby faceci zawieszali czasem na Tobie oko (bywa przyjemne), chcesz się czuć lżejsza? No to nie ma przebacz moja miła, zaprzyjaźnij się z karteczką i ołówkiem oraz słowem ORGANIZACJA.

I tak mi się nie uda

No pewnie, że Ci się nie uda, bo niby dlaczego masz mieć jędrny tyłek, fajne cycki i zgrabne nogi, skoro możesz być całe życie zaniedbaną babką z zadyszką? W sumie wybór jest oczywisty, po co masz się za siebie brać, niech zostanie tak jak jest na kolejny rok, dwa, na całe życie. No chyba (taka szalona myśl), że właśnie w tej chwili wstaniesz z fotela i ruszysz na swój pierwszy w życiu jogging (np. w rytmie slow) i wrócisz po godzinie ledwo żywa, przepocona, na trzęsących się nogach i będziesz mnie przeklinać. Na to liczę ;) I obiecuję, że jutro będzie już lepiej (troszeczkę), a za miesiąc to ho, ho, ho.

To genetyczne

Matka tak miała i babka i wujek podobno też. Byli przy tuszy, mieli nadwagę i u nas to rodzinne. No kochana, nie każda ma figurę Jennifer Lopez. Zwrócę Ci tylko subtelnie uwagę, że taka Jennifer na swoją figurę i wygląd pracuje codziennie od dekady. Pamiętam ją z początków kariery, kiedy to była typową szatynką z wąsikiem i lekką oponką w okolicach brzucha. Nie każda będzie Jennifer, nie każda nawet by chciała. Typów kobiecej figury jest tysiące i nie ważne, czy masz grube łydki, czy mały biust, czy szerokie biodra, czy tak jak ja płaski tyłek. Ważne, żebyś zadbała o to swoje ciało, o to, co Ci rodzice zafundowali zupełnie gratis i wzięła się za siebie, swoją kondycję i swoje zdrowie. Zrzuć, co masz do zrzucenia nie dlatego, że chcesz być Jennifer, chcesz być sobą w najlepszym możliwym wydaniu i to jest Twoje zadanie!

Nie będę walczyć z naturą

Ja też nie zamierzam. Mam naturalnie wąskie biodra i brak wcięcia w talii. A niech tam, jakoś z tym żyję. Ale plus 10 na wadze było w moim przypadku zupełnie nienaturalne i niebezpieczne dla mojego zdrowia. Dlatego się za to wzięłam. Po za kolejny rok mogłoby już być plus 15, czyli jeszcze gorzej. Jedni są chudzi od niczego, po prostu tak mają, inni tyją nawet od powietrza. To jest natura, naturalne skłonności organizmu. W tym całym odchudzaniu nie chodzi przecież o to, że mamy być jakimiś super laskami. Chodzi o to, by zadbać o swój organizm. By wyeliminować te czynniki, które wpływają niekorzystnie na zdrowie. I dlatego wzięłam się za siebie. Bo oprócz tak oczywistych względów jak kobieca próżność (przynajmniej w moim przypadku) tu chodzi o coś dużo ważniejszego. Chodzi o nasze życie.

odchudzanieDla przypomnienia i dla tych, którzy trafili tu po raz pierwszy. W mojej walce z kilogramami wspiera mnie dietetyczka ze Studia Sante, Ewelina Bartniak. To właśnie dzięki niej mogę się z Wami dzielić wiedzą na temat zdrowego, bezpiecznego odchudzania. Wy też możecie jej zadać pytanie, nie krępujcie się, wystarczy napisać tu. Na pewno odpowie!

– w krótkich żołnierskich słowach kilka podstawowych zasad mojego odchudzania znajdziecie tu

– jak to się zaczęło opisałam tu

– jak się ustrzec efektu jojo przeczytacie tu

– o slow joggingu, który stał się moim sposobem na zdrowy ruch pisałam tu. Chętnych na darmowe cotygodniowe treningi biegowe zapraszam na stronę. Znajdziecie tam terminy, godziny i dużo innych informacji o slow joggingu.

To tyle na dziś. Miłego dniaaaaaaaaa!

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

23 odpowiedzi na “Weź się za siebie! Pięć powodów, dla których nigdy tego nie zrobisz, z obrazkami ;)”

  1. Marta Kropaczewska napisał(a):

    Beatko!!! I o to chodzi! Czas się znajdzie zawsze, nawet jak go nie ma ;-) . Grunt to trzymać się postanowienia dłużej niż chwilkę. Potem organizm sam się będzie dopominał, bo mu się zrobi po prostu dobrze!

    • kabamaiga napisał(a):

      Też nie miałam czasu, aż do czasu. Teraz okazuje się, że nagle ten czas na ćwiczenia się znalazł. Oczywiście, że są dni, kiedy po prostu się nie da, ale generalnie daję radę. W tym tygodniu niestety nici. Pozdrawiam z łóżka. Zagrypiona

      • Lawendowy Dom napisał(a):

        Pozdrawiam raz jeszcze, zdrowiej w spokoju. Przesyłam moc dobrych myśli :)

        • Monika napisał(a):

          Ja biegam… wieczorem i jest super!!! To czas tylko dla mnie, wtedy reset znakomity, ciemno, ciszej, mało ludzi, odpływam przy muzyce sączącej się do ucha z mojej MP3. Polecam i pozdrawiam

    • Lawendowy Dom napisał(a):

      Święte słowa. My kobiety mamy jakieś nadprzyrodzone moce i umiejętności. Ściskam!

  2. Ewa napisał(a):

    Podoba mi się to! a figura rewelacja, najbardziej do wzięcia się za siebie zachęciły mnie zdjęcia :)

  3. Ewa napisał(a):

    Ja też mówiłam, że nie mam czasu a bardziej chyba się po prostu wstydziłam biegać. Ale zaliczyłam już 3 biegi w tamtym tygodniu, na dodatek z trzylatkiem- ja biegnę a synek zasuwa na rowerku biegowym. I tak naprawdę to myślę tylko o tym, żeby pójść pobiegać chociaż to dopiero początek i szybko się męczę. Niestety nie zawsze się da… mąż często wyjeżdża, syna bierze przeziębienie i mieszkam w nieciekawej okolicy więc gdy się ściemnia to boję się wyjść. Ale się nie poddaję- 8kg do lipca-dam radę:-)

  4. Grazyna napisał(a):

    Heeej, po obejrzeniu zdjęć, a przed przeczytaniem tekstu, pomyslałam sobie: ale ma fajny tyłek i wcięcie w talii. Serio!!!!! :) ja zaczełam slow jogging – i zachecam do tego. Beato, może kiedys dołaczysz do grupy przy Narodowym? :)
    Pozdrawiam
    Grażyna

    • Lawendowy Dom napisał(a):

      Co niedzielę myślę ciepło o biegaczach przy Narodowym. Sęk w tym, że niedziela to jedyny dzień, gdy możemy się rodzinnie pokitrosić w domku wszyscy razem :) Ale pewnie któregoś dnia zgarnę całą gromadę i pobiegmy razem :)

  5. Komiteptol napisał(a):

    Lepiej bym tego nie ujęła :) Lenistwo robi swoje, a każdy jest kowalem własnego losu! Pozdrawiam, Agata.

  6. nemezis napisał(a):

    Beatko a pamietasz , że obiecalas nam odcinek o biustonoszach sportowych?

    • Lawendowy Dom napisał(a):

      Kochana, nawet nie wiesz jak mi to leży na sercu. Chciałam Wam przygotować merytoryczny materiał z profesjonalnym wsparciem producentów bielizny dla dużych biustów. Niestety nie są zainteresowani. Dlatego tematem zajmę się sama, opiszę moje doświadczenia. Obiecuję wpis w przyszłym tygodniu :)

  7. Hesia napisał(a):

    Jako pracująco/studiująca matka trójki – potwierdzam, można! Można, ale… trzeba chcieć. Chcieć tak na prawdę, z trzewi. Nie, że wiosna, że ludzkie spojrzenia, że inne nieważne bzdury. Chcę, bo tu chodzi o mnie. I czas się jakoś znajduje, co prawda trening nieraz wypada o 22 a czas na naukę jest między 23 a 1 w nocy, ale endorfiny niosą i ani o ćwiczeniach ani o zdrowym jedzeniu nie myśli się w kategoriach obowiązku, a jak o czymś najnormalniejszym na świecie. Pozdrawiam i gratuluję :)

  8. Lili napisał(a):

    Beato,jesteś bardzo skuteczna.Ja odkąd zaczęłam do Ciebie zaglądać(XII/2014) też postanowiłam wziąć się za siebie tak na poważnie.I efekty są już widoczne.Najważniejsze to zrobić rewolucje w głowie.Czas dla siebie znajduję dopiero po zmroku więc zakupiłam orbitrek i pedałuję sześć razy w tygodniu,staram się jeść regularnie i z rozmysłem.

  9. Kasia napisał(a):

    No i stało się. Od dwóch dni próbuję uskuteczniać slow jogging. do tego staram sie zmniejszać posiłków oraz jeść co 3 godziny. Zobaczymy co dalej :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *