Wiosna idzie moje Panie…

12 kwietnia 2012, 22:00 | Moda i uroda | 0
Wiosna idzie moje Panie…

 

Wiosna idzie moje Panie… Wnet to, co nosicie na głowach, przestanie być jedynie koniecznością w ramach ochrony przed zimnem, a będzie mogło stać się waszą wielką ozdobą i szykownym dopełnieniem kreacji. Dekoracje do włosów przestają już być tylko częścią wizerunku scenicznego ekscentrycznych gwiazd czy narzędziem zwracania na siebie uwagi skierowanym wprost w obiektywy fotoreporterów, a stają się wspaniałym kobiecym składnikiem garderoby. Zapewne najłatwiej przyjmą się w wersjach eleganckich, na okazje bardzo uroczyste i wyjątkowe, takie jak śluby czy wielkie bale. Ozdoby do włosów w stylu retro – toczki, woalki są również coraz bardziej popularne, ale wymagają co najmniej odpowiedniej stylizacji fryzury i makijażu, jeśli nie całego wyglądu.

Ale na tym nie kończą się możliwości i nasze kobiece potrzeby. Nie wierzę by żadna z was nie miała od czasu do czasu ochoty na małą romantyczną odmianę. Na kwiaty we włosach – drobiazg, który z całą pewnością wyróżnia z tłumu, sprawiając, że czujesz się wyjątkowo. Wplecione w długie, rozpuszczone włosy czy wpięte w misternie ułożony kok. Tuż nad uchem czy w przypadku gładkiego koka – asymetrycznie, u jego nasady. W kolorze dowolnym, acz pasującym do kreacji. Przymocowane do wsuwek, grzebyków, specjalnych spinek czy zamocowane na wygodnych do nakładania i zdejmowania opaskach. Mogą być zarówno żywe, chociaż wcale niekoniecznie. Jakie by nie były – podkreślą waszą kobiecość i delikatność. I co ważne… możecie je sobie zrobić samodzielnie.

Potrzebne będą materiały typu organza, szyfon, satyna, tafta – czyli takie którym łatwo będziemy mogły same zabezpieczyć brzegi. Najpierw musimy wyciąć ostrymi nożyczkami z materiału kółka lub różne inne kształty „płatkopodobne”. Będziemy ich potrzebować co najmniej kilkanaście, a im więcej ich będzie tym pełniejszy kwiat zrobimy. Potem bardzo ostrożnie zabezpieczamy brzegi tkaniny zbliżając jej brzeg do płomienia świeczki na odległość kilku milimetrów, żeby się lekko stopił. Czynności te wykonujemy w dobrze wietrzonym miejscu. To jak się materiał topi zależy od jego składu (nawet organza jedna drugiej nierówna) i od temperatury. Ta bowiem inna jest na szczycie płomyczka, a inna na jego bokach. Więc metodą prób i błędów można dojść do tego, jak osiągnąć bardziej płaskie lub bardziej przestrzenne formy. Zabezpieczone płatki układamy jedne na drugich, aż osiągniemy efekt pełnego kwiatu.

Poszczególne warstwy łączę ze sobą najzwyczajniej igłą i przezroczystą nitką, przy okazji niejako doszywając koralikowe ozdóbki. Potem pozostaje jedynie wykończenie kwiatu od spodu, tak by nie było widać miejsca zszycia i przymocowanie go do opaski, spinki lub grzebyka metalowego.

Zaręczam, że zabawa przednia! Liczę na to, że wkrótce będziecie paradować z pięknymi kwiatami we włosach. Dajcie się porwać kwiatowej rewolucji…

Tekst: Barbara Błaszczyk

http://floraservice.blogspot.com/

Zdjęcia: : Barbara Błaszczyk, Kornelia Bułanow

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *