Wrap story – jeden dzień z życia zrolowanej rodzinki ;)

27 sierpnia 2015, 09:52 | Dla dzieci Kuchnia Przystawki | 54
Wrap story – jeden dzień z życia zrolowanej rodzinki ;)

Poniedziałek 7.15

Stan na teraz: trzy obudzone (no prawie) panienki, jeden szwędający się i machający wciąż ogonem pies (cóóóóórcia, już czas wyprowadzić Morwę, bo nie zdążymyyyy!), rozlane mleko w kuchni na podłodze (nie dokręciłam nakrętki), umalowane jedno oko (zorientowałam się po dwóch godzinach, gdy kurier wpatrywał się we mnie w napięciu, a ja początkowo pomyślałam, że pewnie taka jestem atrakcyjna w poniedziałkowy poranek.

do-szkoly_2Aaaaaaaaa, znowu przegapiłam trzeci dzwonek. No dobrze, nie przegapiłam, tylko sprytnie wyciszyłam budzik już po pierwszym dzwonku. Witaj poniedziałku! Biegnę do łazienki, spoglądam w lustro… Oj, lepiej nie! Szoruję zęby i robię moją poranną rundkę po dziecięcych pokojach. Misja z góry skazana na niepowodzenie. Ogarniam włosy dwóm młodszym, trzecia trzaska drzwiami, wychodząc z psem. Jest dobrze, czas wciąż się zgadza. W kuchni manewry trwają w najlepsze. Dziś do szkoły dostaną wrapy. Mam w kuchennej szafce zapas, używam tych marki Mission Wraps. Podoba mi się w nich to, że nie mają w składzie tłuszczu utwardzonego, ale oliwę z pestek z winogron. Nie łamią się i nie kruszą podczas rolowania, co dla mnie jest super plusem. Całe przygotowanie zajmuje cztery minuty (policzyłam kiedyś), a jestem przynajmniej spokojna, że moje dzieci wsuną te zrolowane przekąski z apetytem i bez kręcenia nosem (przepis na mój patent na wrapy znajdziecie na dole wpisu). Sprawa jest niebywale prosta, a ja, Królowa Pudełek Śniadaniowych opracowałam przepis, który małolaty pochłaniają bez mrugnięcia okiem.

mission-wrapsKto ma dzieci w wieku szkolnym, ten wie, że wbrew pozorom to nie takie proste. Młodzież w tym wieku kręci nosem prawie na wszystko, potem to się zmienia, ale taka wczesna podstawówka to jednak hardkorowe doświadczenie na poligonie matczynej cierpliwości. Wrap załatwia sprawę błyskawicznie. Można go wypełnić doprawdy wszystkim. Kawałkami pieczonego kurczaka, serkiem wiejskim z chrupiącą rzodkiewką, wędzoną rybą, wędliną i mnóstwem warzyw. Świetne są też na słodko. Moje dziewczynki smarują je sobie masłem orzechowym, gdy dopada je głód podczas odrabiania lekcji. Możliwości jest bez liku. Koniec gadania, czas wychodzić do szkoły! Kochaaaaaaanie, zapomniałaś śniadaniaaaaa!

lunch-boxWciąż poniedziałek 13.50

Stan na teraz: kolejna godzina przed komputerem, odpowiadam na nagromadzoną przez weekend korespondencję, szykuję projekty i planuję jutrzejszą sesję.

Jeszcze dwie godziny dorosłości, a potem trzeba będzie znowu ruszać do szkoły, ogarnąć rzeczywistość, odnaleźć zagubione szkolne kapcie, pocieszyć skłóconą z przyjaciółką najmłodszą córcią (może już się pogodziły???), po drodze wskoczyć do papierniczego i dokupić kolejny blok techniczny kolorowy w formacie A4 (po co im tyle tego???), białe skarpetki na sport dla średniej, szczotkę do włosów na basen dla najstarszej. Aaaaa i ten magiczny długopis co się nim ściera błędy, czy się zamazuje, czy jakoś tak. No w każdym razie jest magiczny i do kupienia tylko w jednym takim sklepiku, przy którym nie ma gdzie zaparkować. Luzik.

Wciąż poniedziałek 20.47

Stan na teraz: w łazience potop, pies robi fikołki i rozgryzł marchewkę w drobny mak. Na dywanie. Ja ziewam, dziewczyny wciąż pełne energii.

Tak bym się położyła z książką w łóżku, ale okazało się, że najmłodsza ma jutro przedstawienie o zdrowym odżywianiu w szkole i zapomniała nam wcześniej powiedzieć, że musi mieć przygotowany strój. Latamy więc po domu jak szalone i kombinujemy, za co by ją przebrać. Za marchewkę odpada, bo nie mamy pomarańczowych rajstop. Zielonych też nie, więc opcja z główką kapusty odpada.

I jeszcze poniedziałek 22.55

Stan na teraz: cały czas ziewam, ale teraz to już chyba jak hipopotam. Dziewczynki śpią. Pies młóci drugą marchewkę. Na dywanie.

W domu cisza (wyłączając chrupanie), jestem wykończona. Miałam jeszcze popracować wieczorem, ale nic z tego. Nie mam siły. Ale blok techniczny A4 kolory kupiony, szczotka do włosów kupiona, kapcie odnalezione, magiczny długopis jest. Strój na przedstawienie jest. Stanęło na zrolowanej kanapce. Na wierzchu beżowy dywanik z łazienki w roli Wrapa, w środku polarowa różowa piżama – to szynka. Pod spodem żółty podkoszulek w roli sera. Najbardziej nabiedziłyśmy się z zieleniną. W końcu znalazłyśmy zieloną krepinę i zrobiłyśmy z niej całe mnóstwo zdrowych zielonych dodatków. Także ten, tego, mogę iść spać. Dobraaaaaanoc.

Poniedziałek 23.57

Stan na teraz: pies wciąż chrupie marchewkę. Na dywanie.

Wrap Królowej Śniadaniowych Pudełek czyli pożywny wrap z serem, szynką i zielonymi dodatkami.

To jest przepis na bardzo proste, pożywne drugie śniadanie do szkoły. Tu chodzi o to, żeby dziecku smakowało, żeby było pożywne i dostarczało energii. Stąd obowiązkowy zielony dodatek w środku, który doskonale się komponuje z pozostałymi składnikami.

4 Wrapy Mission Original

8 plasterków sera Mimolette

4 plastry szynki

zielona część jednej dymki

listki rukoli

kiełki lucerny

  1. Wrapa podgrzać lekko na patelni lub w mikrofalówce. Dzięki temu będzie jeszcze bardziej elastyczny. Położyć na desce.
  2. Ułożyć na środku ser, przykryć go plastrem szynki. Gdy podgrzejemy wrapa na patelni, ser się rozpuści i połączy z szynką, tworząc smaczną całość.
  3. Na szynce położyć umyte wcześniej i dokładnie osuszone listki rukoli, dymkę i kiełki. To ważne, by w każdym posiłku dla dzieci znalazło się coś zielonego.
  4. Całość ciasno zrolować według instrukcji na opakowaniu. Rozgrzać patelnię.
  5. Na suchej patelni położyć zrolowanego Wrapa częścią z widocznym brzegiem do dołu. Przypiec na złoty kolor.
  6. Następnie odwrócić wrapa i przyrumienić również z drugiej strony. Taki przyrumieniony wrap nie rozwinie się i jest bardzo wygodny do jedzenia podczas szkolnej przerwy. Smacznego :)

mission-wraps_5

mission-wraps_4

mission-wraps_3

mission-wraps_2

Wpis powstał w ramach współpracy z marką MissionWraps.

Beata Lipov

Ponoć mówią, że jestem najbardziej zakręconą 40-to latką w Polsce. Tysiąc pomysłów na minutę to moja specjalność. Gotuję, prowadzę warsztaty, biegam, wyciskam poty na siłowni, piszę książki, spotykam się z czytelnikami, motywuję dziewczyny takie jak Ty do dbania o siebie i zdrowszego, piękniejszego życia. Lawendowy Dom to także Twój dom.

Zapraszam
Beata Lipov

Komentarze

54 odpowiedzi na “Wrap story – jeden dzień z życia zrolowanej rodzinki ;)”

  1. Kuchennie i domowo napisał(a):

    Wygląda apetycznie! :D

  2. Angelika Borucka napisał(a):

    Mimolette to ten ser, który dosłownie ubóstwiam! Wszelkiej maści naleśniki to coś co mój trzylatek mógłby jeść non stop ;)

  3. Olga Hałambiec-Mazur napisał(a):

    Dziekuje :) wlasnie szukam czegos dla krecacego nosem na jedzenie 11-latka :)

  4. Anita Anitka napisał(a):

    Kolorowo i zdrowo …super :)

  5. lawendowy_dom napisał(a):

    Coś jest z tym serem – moje dziewczyny też za nim przepadają :)))

  6. Justyna Orszulak napisał(a):

    Zielenina nie przejdzie, niestety :( resztę spróbujemy :)

  7. Barbara Gutt napisał(a):

    Świetny wpis…takie prawdziwo matczyny ;) i pytanie,bo moja wielka miłość do kokeshi nie pozwala mi przejść obojętnie :skąd takie cudowne kokeshi-długopisy ? <3

  8. Marta Wasiutyńska napisał(a):

    Super pomysl!! A skąd pudełko-sniadaniowka?

  9. Marta Wasiutyńska napisał(a):

    Dziękuję! Caly czas dumam nad typowym lunchboxem z przegrodami a takim cudem jak to co pokazalas!

  10. Jola La Ziemlanski napisał(a):

    Tja skads to znam :D a wyobraz sobie taki poranek z szescioma w porywach siedmioma pociechami :P to juz przeszlosc,ale bylo wesolo oj bylo :D

  11. Anna Bajer napisał(a):

    oj sama bym takie zjadła :)

  12. Mop napisał(a):

    A gdzie można kupić te Wrapy?

  13. A gdzie można kupić te wrapy?:)

  14. makomt napisał(a):

    Rany, jak pysznie wygląda… Słów brakuje, od razu nabrałam ochoty i ja na taką przekąskę :) A ser Mimolette uwielbiam, ale bardzo rzadko kupuję – sama nie wiem dlaczego! :) Będę musiała wypróbować, a i innymi przepisami na wrapy dla dzieci nie pogardzę. :)

  15. Ksenia Cieślik napisał(a):

    GENIALNE!! :D drugie śniadanie w środę dla obu :D

  16. Muszka napisał(a):

    Wspaniałe śniadanie:) zrobię dla mojej rodzinki:) . Dziś robiłam nalesniki Twojej mamy:) . Pyszny ten ser z dodatkiem skórki z cytryny:)

  17. Agnieszka Paździurek napisał(a):

    Mój pierworodny zaczyna w wtorek 1 klasę. I jestem w trakcie obmyślania lunchboxów. Mam to szczęście, że jest wszystkożerny

  18. Aneta napisał(a):

    Początkowo myślałam, że w tych wrapach jest pieczona dynia albo… batat. Taki fajny kolor :) Nie próbowałam tego sera, ale musi być pyszny! Zapamiętam pomysł i zabiorę takie wrapy na uczelnię w październiku :)

  19. Grażyna Cholewicka napisał(a):

    Właśnie ten etap mi się skończył. I trochę żal…

    • lawendowy_dom napisał(a):

      Grażka, czas pędzi jak szalony, jak to się dzieje? Moje dziewczyny też rosną za szybko. Ściskam Cię mooocno!

  20. Mariola G-ska napisał(a):

    Takie wrapy bardzo szybko można przygotować w domu :) Polecam!!

  21. Agnieszka Matuszak napisał(a):

    Gdzie można takie cudne pudełko na posiłek kupić??

  22. Och jak zwykle mega!!! Smakowite, kolorowe…..

  23. davenia napisał(a):

    uwielbiam twojego bloga! nie wszystkie przepisy mi podchodza ale jedno jest zawsze: super energia! wchodze tu czesto i od razu sie usmiecham:)

  24. Natalia Ułanowska napisał(a):

    Tiger to jest skarbnica i skarbonka bez dna moje dzieci kochają ten sklep

  25. Joanna Popielecka napisał(a):

    Świetny post! :-) pomysł śniadaniowy kradnę

  26. Ewa napisał(a):

    ja też się zakochałam we wrapach, są genialne do pracy, na drugie śniadanie, na przegryzkę spacerową!

  27. iwonkami napisał(a):

    zrobiłam na pierwszy dzień szkoły- pełen sukces! Nawet Mąż zabrał na obiad do pracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *